Warszawa
11/07/2026, 13:39
Overcast
Zachmurzenie całkowite
20°C
Ciśnienie: 1015 mb
Wilgotność: 87%
Wiatr: 2.2 m/s NNW
Opad.: 0mm /90% / Deszcz
Prognoza
12/07/2026
Dzień
Gołoledź
Intensywna mżawka
20°C
Wiatr: 5.1 m/s WNW
Opad.: 2.5mm / 84% / Deszcz
Prognoza
13/07/2026
Dzień
Przelotny deszcz
Słaby deszcz
23°C
Wiatr: 3.4 m/s NW
Opad.: 2.5mm / 65% / Deszcz
 
Subskrybuj

Koncert mocarstw, gdy my mocarstwem nie jesteśmy. Światowy (nie)ład konał powoli

fot. Pixabay

W ostatnim czasie mówi się wiele o łamaniu prawa międzynarodowego, nowym ładzie i koncercie mocarstw. Jednak sytuacja, z którą mamy do czynienia, nie narodziła się wczoraj. Była kompromitacja ONZ w Jugosławii, oczarowanie Zachodu kagiebistą, który odbudowywał imperium. I resety z Moskwą amerykańskich prezydentów. Pytanie, co dalej.

Po zakończeniu zimnej wojny i upadku ZSRR nie brakowało teorii, że następuje koniec historii. Że wojen na większą skalę już nie będzie. Prawo międzynarodowe stanie się wykładnią dla wszystkich. A wzajemne powiązania gospodarcze i globalizacja stworzą więzy tak mocne, że nic ich nie przetnie, a i państwa w dotychczasowej formule nie będą potrzebne. Taka doktryna była popularna przez całe lata 90., a i w XXI wieku słabiej, ale jednak była podnoszona. Jednak pierwsze symptomy, że historia wcale o swoim końcu nie wie i ma się dobrze, pojawiły się dużo, dużo wcześniej.

Jugosławia – kompromitacja i pokaz słabości ONZ

Organizacja Narodów Zjednoczonych powstała po II wojnie światowej. W założeniu miała zastąpić nieskuteczną i skompromitowaną w okresie międzywojennym Ligę Narodów. I choć trwała zimna wojna, supermocarstwa prowadziły swoją rozgrywkę, ONZ cieszyła się prestiżem. A siły pokojowe wysyłane w rejony konfliktów zbrojnych odgrywały pozytywną rolę. Po upadku ZSRR niektórzy z radością, inni ze zgrozą wieszczyli powstanie rządu światowego na bazie ONZ. Organizacja jednak totalnie skompromitowała się podczas wojny w Jugosławii. Holenderscy żołnierze przebywający tam na misji, nie byli w stanie zapobiec masakrze w Srebrenicy w lipcu 1995 roku. Jednocześnie Rosja nieśmiało, ale jednak próbowała odbudować swoją pozycję. Na zewnątrz grała zdążający ku demokracji i Zachodowi kraj, jednocześnie jej służby odgrywały ogromną rolę w krajach posowieckich. Budowały strefy wpływów. No i prowadziły wojnę w Czeczenii, która jednak prawa międzynarodowego nie obchodziła. Bo Czeczenia była formalnie częścią Rosji. W 1999 roku nastąpił atak NATO na Jugosławię.

Zachód oczarowany zbrodniarzem z Kremla

Wojna o Kosowo miała swoje uzasadnienie humanitarne, jednak nie miała autoryzacji ONZ, co potwierdziło tylko słabość tej organizacji. W 1999 roku premierem Rosji został Władimir Putin, wtedy dość młody i mało znany były pułkownik FSB. Po wysadzeniu bloków mieszkalnych z własnymi obywatelami Putin przeprowadził zbrodniczą pacyfikację w Czeczenii, zyskał też popularność, która pozwoliła mu na zostanie prezydentem i zastąpienie słabego już wtedy Borysa Jelcyna. Putin miał kolejne „osiągnięcia”. Masakrowanie Czeczenii zakończyło się pełną wasalizacją tej republiki i osadzeniem tam prokremlowskiego bandyty, Kadyrowa jako przywódcy. Były zbrodnie, ale też zawierane ponad głowami państw takich jak Polska układy biznesowe z częścią Zachodu. Skrajnie dla innych państw niekorzystne jak wyjątkowo szkodliwy dla Europy Środkowej Nordstream. Zachód Europy dogadywał się z Putinem, a Stany Zjednoczone prowadziły swoje wojny. Sprawiedliwą w Afganistanie (odpowiedź na zamachy z 11 września 2001 roku) i drugą, znacznie bardziej kontrowersyjną, w Iraku. Tu przynajmniej Amerykanie próbowali uzasadniać działania prawem międzynarodowym, ale ugrzęźli na Bliskim Wschodzie.

Putin otworzył puszkę Pandory

A zaangażowanie w Iraku i w Afganistanie doprowadziło do odpuszczenia tematu Rosji, kolejni prezydenci starali się z Putinem prowadzić politykę resetu. W roku 2008 Rosja dopuściła się ataku na Gruzję. A w roku 2014 przekroczyła cienką czerwoną linię – do reszty depcząc prawo międzynarodowe. Chodzi o zajęcie Krymu. Owszem wcześniej miały miejsce ataki na inne państwa, ingerencje mocarstw, jednak zazwyczaj chodziło o zainstalowanie powolnego sobie rządu. Albo uznawano niepodległość jakiejś części składowej danego państwa, ale chodziło tu o niepodległość kraju, który np. był częścią składową większej części. Np. Słowacja oderwała się od Czech, Słowenia i Chorwacja od Jugosławii (tam zresztą doszło do krwawej wojny). Aneksja Krymu była już otwarciem puszki Pandory. Potem mieliśmy wojnę na Ukrainie. I teraz atak USA na Iran, który także trudno nazwać wojną sprawiedliwą. Bo choć reżim w Teheranie jest krwawy, to skutków, w postaci pozytywnej zmiany Iranu na razie nie przyniesie.

Koncert mocarstw trwa w najlepsze

Jest też sprzeczny z prawem międzynarodowym, jednak patrząc na ostatnie lata, ono było już martwe, zanim ta wojna się zaczęła. Z punktu widzenia Polski istotne jest jednak, żeby zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji. Tego, że instytucje międzynarodowe, rachityczne i niedoskonałe, teraz mogą być jeszcze słabsze. Następuje powrót do koncertu mocarstw, gdy my mocarstwem nie jesteśmy. Dlatego politycy powinni wykorzystywać swoje kontakty. Ci liberalni w Unii Europejskiej, ci prawicowi w obozie Trumpa. Jednocześnie należy budować zarówno siłę własnego kraju, jak i współpracę środkowoeuropejską. Rozumianą jako ścisłe współdziałanie na równych zasadach i wspieranie wszelkich ruchów niezależnych od Moskwy. Na polityków liczyć trudno. Zawsze jednak działa nacisk i świadome społeczeństwo. Z tym też nie jest dobrze, ale można chociaż spróbować. I mieć nadzieję, a w zasadzie cień nadziei. Bo mrzonki o końcu historii, świecie bez wojen, globalnej wioski przeminęły. Przyszłe pokolenia uznają je za głupi żart. Jeśli będą jeszcze jakieś pokolenia.

Zobacz także

Dawno pisaliśmy, że przemilczanie zbrodni wołyńskiej posłuży Rosji. Potwierdza się (OPINIA)

W „Nowym Telegrafie Warszawskim” od lat uważaliśmy, że napadniętej przez Rosję Ukrainie należy pomóc, także dlatego, że dzięki temu, że Ukraina się broni, nie jesteśmy na pierwszej linii frontu. Jednocześnie…

Zmiana koncepcji „wojny sprawiedliwej”. Pacyfizm, naiwność, a może szansa? (OPINIA)

Podczas konsystorza w Watykanie jednym z tematów poruszonych przez kardynałów był pomysł zmiany pojęcia wojny sprawiedliwej. I zdania katolików są podzielone. Niektórzy obawiają się nowego chrześcijańskiego pacyfizmu, wręcz naiwności, która…

Echa odebrania orderu Żełeńskiemu. „Słuszna reakcja” vs „pusty gest bez znaczenia”

Prezydent Ukrainy straci Order Orła Białego. Decyzję o odebraniu podjął prezydent Karol Nawrocki. Sprawa wywołuje jednak emocje i ostre dyskusje. Także po stronie niepodległościowej. Z jednej strony, pomijając środowiska skrajne,…

Z archiwum NTW

Znów o nas, bez nas? Bez przesady, ale dobrze nie jest… (OPINIA)

To, co stało się podczas rozmów o pokoju na Ukrainie, wg jednych jest już dokonanym końcem Ukrainy. Inni chrzanią coś o geniuszu Donalda Trumpa, który rzekomo już przywrócił pokój. Tak…

Polska flaga narzucona na flagę Unii

2004 – 2024. 1 maja minęły dwie dekady w Unii Europejskiej. Czas na realną politykę (OPINIA)

Unia Europejska nie jest złotym grallem, eldorado, w którym spełniają się marzenia. Nie jest też jednak nowym sowieckim kołchozem, który odbiera nam niepodległość. Jest międzynarodową organizacją, w której opłaca się…

Amerykanin papieżem. Rocznica wyboru Roberta Prevosta (Leona XIV) na Stolicę Piotrową

8 maja 2025 roku kardynałowie zgromadzeni na konklawe po śmierci papieża Franciszka wybrali amerykańskiego kardynała, augustianina Roberta Prevosta, papieżem. Nowy ojciec święty przyjął imię Leon XIV. Mija rok od jego…