Wystarczy kilka sekund, by ogień wymknął się spod kontroli i zajął pola, sady, lasy, a nawet ludzkie domy. Wypalanie traw to nie niewinna zabawa, a cierpienie zwierząt i zagrożenie dla okolicznych mieszkańców. Niedawno w trawie w Pionkach ciężkim poparzeniom uległ 50-letni mężczyzna. Nie przeżył.
Do tragedii doszło kilka dni temu w Pionkach przy ulicy Radomskiej. Jak relacjonuje mazowiecka policja, służby otrzymały zgłoszenie o mężczyźnie, który leżał w palącej się w trawie na ulicy Radomskiej w Pionkach. O zdarzeniu powiadomił świadek, który próbował pomóc mężczyźnie. Na miejscu interweniowali strażacy. Poszkodowany mężczyzna z obrażeniami całego ciała został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Łęcznej.
Tragedii można było uniknąć
Niestety, mimo pomocy 50-letni mężczyzna zmarł – relacjonuje policja. I przypomina, że wiosenne pożary spowodowane wypalaniem traw lub śmieci stanowią poważne zagrożenie dla ludzi, zwierząt, lasów, domów mieszkalnych i zabudowań gospodarczych. Zapach płonącej trawy jest charakterystyczny dla wiosny poza centrami miast. Nie inaczej jest na Mazowszu. Niestety, to czynność wbrew mitom niedająca korzyści, a przeciwnie, niosąca wiele zagrożeń. Mazowiecka policja przestrzega przed wypalaniem traw. Jak czytamy w komunikacie, wystarczy kilka sekund – podmuch wiatru, iskra, suche źdźbła – i ogień wymyka się spod kontroli. Z małych płomieni robi się pożar, który w kilka minut dociera do pól, sadów, lasów, stodół, a nawet domów. Każdego roku strażacy walczą z takimi żywiołami w setkach miejsc, ryzykując własne zdrowie i życie. W wyniku wypalania traw giną setki tysięcy małych zwierząt: zające, jeże, lisy, ptaki siedzące na gniazdach, płazy, owady. Zniszczone są całe siedliska – ptaki tracą miejsca lęgowe, owady zapylające masowo giną.
Poważne skutki
W wyniku wypalania traw gleba traci żyzność na wiele lat. Ogień zabija dżdżownice, pożyteczne bakterie i grzyby. Toksyczny dym powoduje problemy oddechowe – szczególnie u dzieci, seniorów i osób z chorobami płuc. Gęste zadymienie powoduje wypadki drogowe – kierowcy tracą widoczność nawet na kilkadziesiąt metrów – informuje mazowiecka policja. Przypomina, że nie ma „bezpiecznego” wypalania. Nawet jeśli ktoś myśli, że kontroluje ogień – wiatr zmienia kierunek w ułamku sekundy. Nie ma znaczenia, czy palimy „tylko rów”, „tylko skrawek łąki” czy „resztki po zbiorach”. Efekt jest ten sam: niekontrolowany pożar. Jak przypomina policja, wypalanie traw, resztek roślinnych, rowów melioracyjnych, pasów przydrożnych i trzcin jest zakazane przez prawo. Górna granica grzywny za spowodowanie zagrożenia pożarowego może sięgać nawet 30 tysięcy zł. W wielu przypadkach nakładane są też mandaty w wysokości kilku tysięcy złotych, a sprawa może trafić do sądu – z orzeczeniem grzywny, aresztu lub kary ograniczenia wolności – podsumowuje policja.



