Ponad dwa promile alkoholu miał w organizmie chłopiec zatrzymany na Grochowie. Funkcjonariuszom mówił, że jest pełnoletni, ale dokumentów nie ma, bo zostawił je w Stanach Zjednoczonych. Podczas przeszukania znalazła się jednak legitymacja szkolna. Z komisariatu niesfornego nastolatka odebrała mama.
Do zdarzenia doszło pod koniec ubiegłego tygodnia. Jak relacjonuje straż miejska, funkcjonariusze patrolowali rejon ulicy Zamienieckiej. Nagle zauważyli młodego człowieka walczącego o utrzymanie równowagi.
Zanim do niego podeszli, młodzieniec zdążył jeszcze wychylić z trzymanych w rękach butelek kolejny łyk wódki i piwa. Kiedy funkcjonariusze zwrócili mu uwagę, że spożywanie alkoholu w miejscach publicznych jest niezgodne z prawem także nocą, coś niezrozumiale wybełkotał. Choć młody człowiek ledwo trzymał się na nogach, jego umysł intensywnie pracował. Strażnikom wyjaśnił, że wraca od osoby cierpiącej na padaczkę, którą się opiekuje. Zapewnił, że jest osobą pełnoletnią, lecz niestety nie może tego dowieść, ponieważ dokumenty zostawił w… Stanach Zjednoczonych – relacjonuje straż miejska. Funkcjonariusze poprosił młodego człowieka, aby opróżnił kieszenie, sprawdzając, czy nie ma przy sobie niebezpiecznych lub zabronionych przedmiotów. Nic takiego nie posiadał, natomiast odnalazły się dokumenty. Konkretnie szkolna legitymacja. Wynikało z niej, że jej właściciel jest nieletni. Strażnicy zawiadomili o sytuacji rodziców chłopaka, wezwali też na miejsce policję. Mama odebrała syna z komisariatu. Chłopiec miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu – podsumowuje straż miejska.



