Groziło mu 20 lat więzienia, za brutalne ataki na starsze kobiety, które bił, szarpał i okradał. Po trzech miesiącach wyszedł. I od razu ponownie zaatakował, wybrał tę samą ofiarę, którą napadł na Pradze 4 grudnia.
Do zdarzenia doszło w sobotę na ulicy Brechta na Pradze. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, 45-latek wyrwał kobiecie torebkę, uciekł w kierunku Równej. Podejrzany jest dobrze znany policjantom z wcześniejszych przestępstw. Funkcjonariusze zatrzymali sprawcę. W trakcie rozmowy mężczyzna przyznał się do dokonania kradzieży. Oświadczył, że z wnętrza torebki zabrał pieniądze w kwocie ponad 150 złotych, a następnie wyrzucił torebkę oraz pozostałe przedmioty do pojemnika na śmieci pomiędzy budynkami. Policjanci sprawdzili wskazane miejsce i zabezpieczyli znalezione przedmioty – relacjonuje policja. Kradzieże „na wyrwę” niestety się zdarzają, ta jest jednak wyjątkowa. Jak się okazało, pokrzywdzoną jest kobieta, którą w grudniu napadł i okradł… ten sam mężczyzna. Wtedy użył przemocy – szarpał i popchnął kobietę, po czym zabrał jej torebkę, a sąd tymczasowo aresztował 45-lata (WIĘCEJ TUTAJ). Gdy podejrzany wyszedł z aresztu, tego samego dnia zaatakował tę samą ofiarę. Trafił do celi, dodatkowo odpowie za kradzież szczególnie zuchwałą – podsumowuje policja.



