Pierwsza połowa nawet obiecująca, druga do zapomnienia. Legia Warszawa bezbramkowo zremisowała z Lechem Poznań przy Łazienkowskiej, w spotkaniu 13. kolejki PKO BP Ekstraklasy.
Ten mecz miał odpowiedzieć na pytanie, czy Legia po wygranej z Szachtarem ma kryzys za sobą, czy też jedna jaskółka wiosny nie czyni. Okazja do faktycznego przełamania była doskonała. Własny, wypełniony stadion, dobre nastroje po wygranej w Lidze Konferencji. I rywal wprawdzie mocny, ale po jednej z największej kompromitacji w swej historii – porażce z zespołem z Gibraltaru, która przeszła już do historii polskiej piłki. Trener Edward Iordanescu od początku wpuścił na boisko bohatera starcia z Szachtarem, Rafała Augustyniaka. W drużynie zabrakło za to Kamila Piątkowskiego, pauzującego za czerwoną kartkę.
Pierwsza połowa dawała nadzieje…
Spotkanie rozpoczęło się od przewagi Legii. Gospodarze byli zdecydowanie bardziej aktywni, naprawdę dobrze wyglądał Kacper Urbański. Po jego strzale już w pierwszych minutach tylko refleks Bartosza Mrozka uratował gości. Więcej z gry miała Legia, jednak goście groźnie odpowiadali. Raz Bartosz Kapustka niczym rasowy defensywny pomocnik przegrał groźną kontrę Kolejorza, innym razem Augustyniak świetnie powstrzymał Mikaela Ishaka. Do przerwy gole nie padły, ale mecz nie był najgorszy. Druga połowa całkiem zawiodła. Legioniści bili głową w mur, a goście próbowali grać z kontry. W całym meczu można jeszcze wskazać na uderzenie z woleja Kapustki (ale obronione przez bramkarza), jeden słupek. Druga odsłona całkowicie do zapomnienia. No, oczywiście dla tych, którzy liczyli na widowisko. Spotkania Legii z Lechem zawsze są dość nudne, pozytywnym wyjątkiem było tegoroczne spotkanie o Superpuchar. Tym razem mecz rozczarował, choć wynik jest bardziej niekorzystny dla Legii, której znów nie udało się w Ekstraklasie wygrać.
…a druga całkiem je rozwiała
Pozytywy? Po stronie gospodarzy skuteczna obrona, błyski Urbańskiego, który powoli wraca do formy. U gości podobać mógł się Filip Jagiełło, czy Taofeek Ismaheel. Remis nie może zadowolić żadnej z drużyn, jednak szczególnie niekorzystny jest dla Legii, która w Ekstraklasie zgromadziła dotąd 16 punktów, traci aż 10 do liderującego Górnika Zabrze. Co gorsza, w Zabrzu bezpośredni mecz przegrała. Ma tylko sześć punktów przewagi nad strefą spadkową. Choć też jeden mecz zaległy. Kolejne spotkania Legia rozegra w Pucharze Polski z Pogonią Szczecin (30 października), w Ekstraklasie w niedzielę 2 listopada z Widzewem w Łodzi. W czwartek, 6 listopada na wyjeździe ze słoweńskim NK Celje w Lidze Konferencji i znów w Ekstraklasie w niedzielę 9 listopada z Bruk-Betem Nieciecza. Następnie przerwa na kadrę – jeśli wyniki będą niezadowalające, będzie czas na zmiany w klubie. Wprawdzie wygrana z Szachtarem w Lidze Konferencji nieco poprawiła nastroje, bezbramkowy remis z Lechem zadowalać nie może.
Legia Warszawa – Lech Poznań 0:0
Legia Warszawa: Kacper Tobiasz – Paweł Wszołek, Steve Kapuadi, Radovan Pankov, Rúben Vinagre (68’ Arkadiusz Reca) – Rafał Augustyniak (77’Damian Szymański), Juergen Elitim (68’ Claude Gonçalves), Bartosz Kapustka – Vahan Bichakhchyan (58’ Petar Stojanović), Kacper Urbański (77’ Noah Weißhaupt) – Mileta Rajović
Lech Poznań: Bartosz Mrozek – Joel Pereira, Alex Douglas, Antonio Milić, Michał Gurgul – Antoni Kozubal, Timothy Ouma – Taofeek Ismaheel (72’ Kornel Lisman), Filip Jagiełło (72’ Pablo Rodríguez), Luis Palma (63’ Leo Bengtsson) – Mikael Ishak (88’ Yannick Aggero)



