Wreszcie usprawni połączenie Gocławia ze Śródmieściem, czy droga inwestycja droższa od tramwaju? Budowa III Linii metra od lat budzi emocje i kontrowersje.
Największą wadą inwestycji są nawet nie koszty, ale czas wykonania przy jednoczesnym zdecydowanym opóźnieniu budowy tramwaju na Gocław. Mieszkańcy jak stali w korkach, tak w nich dalej stoją, i przez najbliższe lata stać będą. Nad zasadnością budowy metra w Telegrafie zastanawialiśmy się już w 2013 roku, a więc kilkanaście lat temu. Nie brakowało opinii, że metro na tym odcinku będzie bardzo drogie, a przy sensownym wykonaniu linii tramwajowej to tramwaj może być środkiem lokomocji szybszym. Potem gdy miasto zdecydowało o budowie III Linii część ruchów miejskich (z Miasto Jest Nasze na czele) argumentowała, że to duży błąd. Ostateczne decyzje jednak zapadły. W marcu ubiegłego roku ruszyły prace przedprojektowe. Problem polega jednak na tym, że przy okazji przynajmniej na razie zarzucono projekt tramwaju na Gocław. A to wydłuży i to drastycznie oczekiwanie na szynowe połączenie Gocławia z prawobrzeżną stolicą. Prawda jest taka, że tramwajem jeździlibyśmy już dawno temu. Na metro poczekamy kilka lat. A korki same nie znikną. Sytuacja zaczyna przypominać kolejkę górską, ostatnio znów media informowały, że tramwaj jednak pojedzie. Na razie w sytuacji mieszkańców nie zmienia to wiele.



