To love story nie ma happy endu. Mieszkanka województwa mazowieckiego poznała mężczyznę podczas wypoczynku nad morzem. Liczyła na wspólne życie. Przyjechała z nim razem do domu. Wzięła kilkanaście tysięcy pożyczki. Wtedy nowy partner zniknął. Razem z większością pożyczonych w banku pieniędzy.
Sprawa wyszła na jaw w środę, 9 sierpnia. Jak informuje mazowiecka policja, 44-letnia mieszkanka powiatu ostrołęckiego była w lipcu nad morzem. Poznała tam mężczyznę. Wszystko zaczęło się jak w bajce – wyglądało na to, że para będzie razem. Od sierpnia wraz z nowym partnerem przebywali w Ostrołęce. Wynajęli pokój w jednym z miejscowych hoteli. Kobieta wzięła w banku pożyczkę w wysokości 13 tysięcy złotych, miały to być pieniądze na ich bieżące utrzymanie. Wtedy mężczyzna zniknął bez słowa. Nie sam – nie było też 10 tysięcy złotych. Kobieta próbowała dzwonić do ukochanego. Po wielokrotnych próbach kontaktu mężczyzna napisał SMS, że jest w Warszawie jednak nie podał adresu. Potem urwał kontakt z 44-latką. W środę, 9 sierpnia kobieta przyszła do komendy w Ostrołęce – relacjonuje policja. Funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie o kradzieży. Ostrzegają przed przypadkowymi kontaktami i nowymi znajomościami. Apelują o stosowanie zasady ograniczonego zaufania. Trwają poszukiwania sprawcy oszustwa.



