Warszawa
24/04/2026, 03:11
Overcast
Prognoza
8°C
Ciśnienie: 1015 mb
Wilgotność: 36%
Wiatr: 2.7 m/s NW
Opis: 0mm /0% / Rain
Prognoza
25/04/2026
Dzień
25
Light drizzle
19°C
Wiatr: 7.3 m/s W
Opis: 0mm / 4% / Rain
Prognoza
26/04/2026
Dzień
22
Moderate snow fall
11°C
Wiatr: 8.1 m/s NW
Opis: 2.5mm / 51% / Snow
 
Subskrybuj

Wakacje po czasie pandemii. Gdzie urlopy spędzą Polacy?

Windsurferzy na piaszczystej plaży, częściowo zachmurzone niebo i spokojne morze.
fot. ODH

Trzy czwarte Polaków planujących wakacje będzie wypoczywać w kraju. Branża hotelowa liczy, że wreszcie przyjdzie odbicie – twierdzą eksperci.

Mimo pandemii Polacy nie zamierzają rezygnować z wakacji. Ponad 62 proc. planuje wyjechać w tym roku na urlop, przy czym 3/4 tej grupy spędzi go w kraju. Co czwarty urlopowicz miał wyjazd lub nocleg zarezerwowany z wyprzedzeniem już w połowie maja. Hotelarze liczą na odbicie i odrobienie części pandemicznych strat, zwłaszcza że Polacy na tegorocznych wakacjach nie zamierzają oszczędzać. Muszą co prawda liczyć się z niewielkim wzrostem cen, ale poza głównymi, obleganymi kurortami sięga on ok. 10 proc. – Wakacje to okres, na który czekamy cały rok. W tym jest zdecydowanie lepiej niż w ubiegłym, ponieważ w dużym stopniu jesteśmy już zaszczepieni. Wszyscy są też bardzo zmęczeni pandemią i ograniczeniami, każdy chce odpocząć – mówi agencji Newseria Biznes Dariusz Wojtal, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki. Po trzech lockdownach i ograniczeniach w działalności od 8 maja br. hotele mogły zacząć przyjmować gości przy zachowaniu 50-proc. limitu obłożenia. Nie poprawiło to jednak sytuacji finansowej hotelarzy. Z ankiety Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego wynika, że tylko w maju br. branża mogła stracić w sumie nawet 750 mln zł. Z kolei według BIG InfoMonitor problemy z regulowaniem swoich płatności ma już prawie co 10. hotelarski biznes. Branża liczy, że poprawę przyniosą wakacje, choć rząd nie zdecydował się na całkowite zniesienie covidowych obostrzeń. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów od 26 czerwca br. hotele mogą przyjmować gości do limitu 75 proc. zajętości pokoi. Polacy, mimo restrykcji, nie zamierzają jednak rezygnować z tegorocznego wypoczynku. Jak pokazało majowe badanie IMAS dla KRD („Turystyczne plany Polaków w pandemii”), ponad 62 proc. z nich planuje letni urlop. Co istotne, 75 proc. Polaków zamierza spędzić go w kraju, a co szósty będzie wypoczywać zarówno w Polsce, jak i za granicą. Tylko 8 proc. zdecyduje się wyłącznie na zagraniczne wakacje. – Polacy są spragnieni wypoczynku. Pierwsze kroki kierują nad morze, gdzie, zresztą podobnie jak w górach, już w tej chwili widać dużą skalę rezerwacji – mówi Dariusz Wojtal. Jak podkreśla, już pierwsze ciepłe dni czerwca przyniosły dużą poprawę i liczba turystów w kurortach wzrosła. Na początku wakacji popularnością cieszą się tradycyjnie miejscowości położone nad morzem, w górach i na Mazurach, gdzie obłożenie na sezon wakacyjny jest już prawie 100-procentowe. Badanie KRD pokazało zresztą, że już w połowie maja co czwarty Polak miał zarezerwowany z wyprzedzeniem wyjazd lub nocleg na wakacje. – Liczba obiektów położonych nad morzem czy w górach też jest ograniczona. W lipcu i sierpniu są one praktycznie pełne – mówi wiceprezes Polskiej Izby Turystyki.Sytuacja wygląda gorzej w miejscowościach, które nie są położone w górach czy nad morzem, ale np. bazują na lokalnych atrakcjach albo żyją z zagranicznych turystów, jak np. w przypadku chętnie odwiedzanego przez obcokrajowców Krakowa. – Od marca ubiegłego roku praktycznie w ogóle nie mamy turystów zagranicznych. I to nas bardzo boli, bo przekłada się na dramatyczną sytuację biur turystyki przyjazdowej i hoteli miejskich. Wystarczy spojrzeć na naszą perełkę turystyczną – Kraków, gdzie z obłożeniem wciąż jest ogromny problem – mówi Dariusz Wojtal. Jak wynika z majowego badania KRD „Turystyczne plany Polaków w pandemii”, dla ponad 1/3 ankietowanych głównym argumentem za spędzeniem tegorocznych wakacji w kraju jest łatwość zorganizowania takiego wyjazdu. Mniej więcej co czwarty deklaruje, że zawsze wybiera krajowy kierunek, a podobny odsetek uważa, że w Polsce jest bezpieczniej niż za granicą. Z kolei 23 proc. Polaków zamierza spędzić urlop w kraju przede wszystkim po to, aby wspomóc w ten sposób rodzimy sektor turystyczny po pandemii.– Pogoda dużo robi. Jesteśmy po fali upałów, więc jak najbardziej pogoda przyciągnęła turystów do Łeby – podkreśla Julia Tomicka, właścicielka hotelu Zatoka Aniołów w Łebie. – Jesteśmy dobrej myśli. Cieszymy się, że możemy działać i że jesteśmy otwarci z limitem zajętości pokoi na poziomie 75 proc.. Liczymy przynajmniej na wzmożone wyjazdy weekendowe Polaków. Jak pokazało badanie KRD, Polacy na tegorocznym urlopie nie zamierzają oszczędzać. Najwięcej, bo 38 proc., wyda na ten cel od 1 do 3 tys. zł na jedną osobę. Podobny odsetek (37 proc.) planuje wydatki w przedziale 500 do maksymalnie 1 tys. zł, a 12 proc. Polaków wykosztuje się na tegoroczny urlop, przeznaczając na niego ponad 3 tys. zł na osobę. Niezależnie od kwot ponad 80 proc. rodaków zamierza spędzić go z rodziną, dziećmi lub partnerem, co oznacza, że finalnie wakacyjne wydatki większości będą opiewały na co najmniej kilka tysięcy złotych. Właścicielka hotelu butikowego Zatoka Aniołów w Łebie wskazuje, że urlopowicze w tym roku muszą co prawda liczyć się z niewielkim wzrostem cen, ale z pewnością nie jest on tak radykalny, jak wynikałoby to z medialnych informacji. – Trudno się zgodzić z tymi informacjami, ponieważ w okolicy są pensjonaty, gdzie można zatrzymać się już nawet od 50 zł za osobę. Są dwudaniowe obiady za ok. 25 zł od osoby, więc jeśli ktoś wybiera się np. do Łeby na tydzień, to może odpocząć za ok. 1 tys. zł – mówi Julia Tomicka. Jak wskazuje, tegoroczne podwyżki w hotelach i obiektach noclegowych są głównie pokłosiem wzrostu cen zakupu towarów i usług. – Rozmawiamy z mieszkańcami Łeby, którzy mają tu swoje biznesy, i mniej więcej wszyscy mówimy jednym głosem: ceny wzrosły minimalnie, o ok. 10 proc., a jest to spowodowane po prostu wzrostem zakupu towarów i usług. Natomiast każdy organizuje jakieś akcje promocyjne, last minute, first minute, więc trzeba obserwować i negocjować – radzi właścicielka hotelu. – Ceny wzrosły w zasadzie wszędzie ze względu na ogólny wzrost kosztów utrzymania. Obiekty korzystają przecież z energii elektrycznej, która podrożała, zużywają bardzo dużo żywności, karmiąc swoich gości. To wszystko podrożało, podobnie jak różne opłaty i usługi związane z utrzymaniem obiektów, więc trudno liczyć, że to nie odbije się na cenach – dodaje Dariusz Wojtal.

(Newseria)

fot. ODH

Zobacz także

Politycy się biją, Polacy obrywają. Kolejne wydanie Magazynu NTW

W tych dniach miną 24 lata od akcji w domu przedsiębiorcy Mirosława Ciełuszeckiego. Blisko ćwierćwiecze bezprawia pokazuje na systemowe patologie polskiego systemu. I fakt, że wizja polityków coraz bardziej rozmija…

Znak obszaru Natura 2000 Zatoka Pucka w Polsce przedstawiający oznaczenie obszaru chronionego.

Odpoczynek nad polskim morzem. Rewa nad Zatoką Pucką (materiał partnerski)

Masz dosyć zagranicznych wycieczek, przelotów, biur podróży, zagranicznych hoteli? Chcesz skorzystać z wakacji w Polsce, ale nie uśmiecha ci się wielogodzinna podróż w dalekie zakątki? Doskonałą alternatywą jest Rewa –…

Pat w kraju, stolicy, a będzie gorzej. Dziesiąty numer MAGAZYNU Nowego Telegrafu Warszawskiego

Po informacjach medialnych o tym, że w obskurnym przejściu łączącym Okrzei z Ząbkowską jest brzydko i niebezpiecznie, tunel jest jaskinią narkotyków i hazardu wywołały żądania zasypania przejść tego typu. A…