Odbudowa Pałacu Saskiego, Pałacu Bruhla i kamienic z Królewskiej jest pożądana przez mieszkańców, jak najbardziej zasadna. A jeśli mówimy o błędzie, to największym może nie błędem, ale świadomie złą decyzją było nieodbudowywanie Pałacu Saskiego po II wojnie światowej – mówi Janusz Simha Sujecki, varsavianista, przewodniczący stowarzyszenia Obrońcy Zabytków Warszawy.
Nie brak głosów, że należy zrezygnować z odbudowy Pałacu Saskiego. Agrumenty padają rozmaite – od zwyczajnego bełkotu, po całkiem merytoryczne. Skupmy się na tych ostatnich….
Janusz Sujecki: Zanim poda Pan argumenty przeciwko odbudowie, ja podam jeden argument „za”, moim zdaniem kluczowy. Wszelkie badania społeczne, ankiety, o bardzo różnej metodologii – od profesjonalnych badań, po zwykłe ankiety prasowe, ale ankiety w różnych mediach, również niekoniecznie przychylnych odbudowie Pałacu Saskiego jasno wskazują, że ta akurat inwestycja jest wśród najbardziej oczekiwanych przez mieszkańców Warszawy. Co więcej, w niektórych badaniach wyprzedza kolejne linie metra! To pokazuje najlepiej, że warszawiacy po prostu chcą Pałacu Saskiego.
To argumenty na „nie”. Pierwszy – ma być odbudowany obiekt niemający wiele wspólnego ze swoim pierwowzorem z XVII wieku. Ostatnia wersja była przeznaczona dla rosyjskiego kupca. Drugi argument – nie odbudowano Pałacu Saskiego celowo. Gdyż nieodbudowany miał być pomnikiem zniszczonej Warszawy?
Odbudowa dotyczy CAŁEGO KOMPLEKSU – bo nie chodzi tu wyłącznie o Pałac Saski, ale też o Pałac Bruhla i okoliczne kamienice przy ulicy Królewskiej. Ma być odbudowany jako element tożsamości, a argumenty o celowym nie odbudowaniu pałacu chwalą ludzie, którzy za „problematyczną” uważają odbudowę Zamku Królewskiego. Właśnie nie odbudowanie wielu miejsc, de facto dokończenie zniszczenia stolicy.
Kolejny argument – budynek miał zostać i tak wyburzony – zawarte to było w planach z końca lat 30-ych?
Tak, były takie plany, ale warto pamiętać, że wpisywały się one w trend rodem z państw totalitarnych, gdzie ideą było wyburzanie dawnej zabudowy, na rzecz budowy modernistycznego śmiecia. III Rzesza, Sowiecka Rosja, celowały w tego typu inwestycjach, ale był to paskudny trend ogólnoeuropejski. Natomiast prezydent Warszawy Stefan Starzyński choć czasem tego typu pomysłom ulegał, potrafił też z absurdalnych decyzji się wycofać. Przykładem jest straszny z dzisiejszej perspektywy pomysł wyburzenia… Nowego Światu. Był taki plan, ale po mocnych sprzeciwach Starzyński się z tego wycofał. I podobnie mogłoby być właśnie z Pałacem Saskim. Ale niezależnie, dziś akurat odbudowa pałacu ma kolosalne znaczenie i plany sprzed lat, niezrealizowane nie mają tu argumentu.
No i ostatni argument, moim zdaniem – najsensowniejszy. Fajnie jest odbudować legendarne budynku (jestem za). Ale kluczowe jest to, co w nich się będzie mieścić…
I ten argument byłby bardzo sensowny i był zasadny, ale teraz okazuje się, że jest konkretny plan zagospodarowania tych budynków – ma być tam Senat, siedziba Urzędu Wojewódzkiego. Odbudowa Pałacu Saskiego, Pałacu Bruhla i kamienic z Królewskiej jest pożądana przez mieszkańców, jak najbardziej zasadna. A jeśli mówimy o błędzie, to największym może nie błędem, ale świadomie złą decyzją było nieodbudowywanie Pałacu Saskiego po II wojnie światowej.
fot. arch.



