Przed meczem mówiono, że mecz barażowy będzie zamknięty, nudny, może 0:0 i karne. Podopieczni Jana Urbana widocznie o tym nie słyszeli. Stworzyli prawdziwy dreszczowiec, do przodu wyglądało to fantastycznie. 9/10 (minimalna obniżka za brak wykończenia w kilku sytuacjach). I ofiarnie, ale z fatalnymi błędami w obronie. Błędy te, plus kiepska praca sędziego i zwyczajny pech sprawiają, że na mundialu Biało-Czerwonych nie zobaczymy. Paradoks, że zaprezentowali się znacznie lepiej niż w poprzednich, wygranych w barażach. Limit szczęścia został wykorzystany.
Mecz był inny niż ten z Albanią. Tam Biało-Czerwoni zaczęli bardzo dobrze, po kilkunastu minutach grali bardzo źle, przegrywali i odwrócili wynik. Tu początek był nerwowy, ale po kilku minutach było dużo lepiej. Podobnie jak z Albańczykami Polacy gonili wynik, wyrównali, tym razem jednak szczęścia zabrakło. Już w 14 minucie doszło do brutalnego i ewidentnego faulu w polu karnym na Robercie Lewandowskim. Wcześniej jednak ręką i to dwa razy zagrał Matty Cash i to przeważyło. Choć ta sytuacja wyglądała mniej kontrowersyjnie niż późniejsze, były w mediach głosy ekspertów mówiących, że to właśnie wtedy rzut karny Biało-Czerwonym się należał.
Gonienie wyniku
W 19 minucie gry po fatalnym błędzie ustawienia Biało-Czerwonych, ale też przepięknej akcji Elanga dał gospodarzom prowadzenie. Osoby pamiętające mecze sprzed dwóch dekad i ciągłe porażki ze Szwedami, ale też świadome taktyki rywali mogły pomyśleć, że wszystko stracone. Że teraz Szwedzi zamkną się na własnej połowie, a goście będą bili w mur. Faktycznie gospodarze chcieli tak grać, ale podopieczni Jana Urbana pokazali charakter i jakość piłkarską. Dwa razy Szwedów wyratował Kristoffer Nordfeldt, raz broniąc w groźnej sytuacji strzał Jakuba Kamińskiego, raz Karola Świderskiego. W 33 minucie po świetnym podaniu Piotra Zielińskiego Nicola Zalewski doskonale odnalazł się w polu karnym i nie dał szans szwedzkiemu bramkarzowi. Biało-Czerwoni próbowali szybko podwyższyć wynik. Niestety, po bardzo złym zagraniu strzelca bramki Zalewskiego, był rzut wolny dla Szwedów. Dość kontrowersyjny, ale jednak wahadłowy Atalanty zachował się nieodpowiedzialnie. Po dośrodkowaniu kolejny błąd popełnili nasi obrońcy. Do szatni Szwedzi schodzili z prowadzeniem 1:0.
Szwedzi jadą na mundial
Tuż po zmianie stron doszło do kolejnej poważnej kontrowersji. W 48 minucieVictor Lindeloef trącił nogą Jakuba Kamińskiego. Sędzia nie dopatrzył się rzutu karnego. Sytuacja była na styku, eksperci w jej ocenie byli podzieleni. W 55 minucie po dobrej akcji Matty’ego Casha gola strzelił Świderski. I wydawało się, że to Biało-Czerwoni są bliżej objęcia prowadzenia. Świetnie w defensywie pracował Sebastian Szymański. Przemysław Wiśniewski grał wręcz imponująco. Jednak widać było opadanie z sił, szczególnie u Casha. W 88 minucie po fatalnej serii błędów (także Wiśniewskiego, choć zaczęło się od błędnego wybicia Grabary, a zawaliło kilku reprezentantów) padł gol na 3:2. Wyrównać tym razem się nie udało. Szwedzi jadą na mundial. Polacy zostają w domu. Zostaje też Jan Urban. Warto pamiętać, że w czerwcu wydawało się, że i baraż jest poza zasięgiem, nowy selekcjoner utrzymał Biało-Czerwonych w grze. Kontynuacja ma sens. Teraz mecze towarzyskie, jesienią Liga Narodów i mecze m.in. ze Szwedami.
Szwecja – Polska 3:2 (2:1)
1:0 Anthony Elanga 19′
1:1 Nicola Zalewski 33′
2:1 Gustaf Lagerbielke 44′
2:2 Karol Świderski 55′
3:2 Viktor Gyökeres 88′
Szwecja: Kristoffer Nordfeldt – Daniel Svensson, Gustaf Lagerbielke, Carl Starfelt, Victor Lindelöf, Gabriel Gudmundsson – Anthony Elanga (69′ Lucas Bergvall), Yasin Ayari (90′ Mattias Svanberg), Jesper Karlström (69′ Besfort Zeneli), Benjamin Nygren (81′ Gustav Lundgren) – Viktor Gyökeres
Polska: Kamil Grabara – Przemysław Wiśniewski, Jan Bednarek, Jakub Kiwior – Matty Cash (90′ Kamil Grosicki), (63′ Oskar Pietuszewski), Sebastian Szymański, Piotr Zieliński, Nicola Zalewski (90′ Krzysztof Piątek) – Jakub Kamiński, Karol Świderski, Robert Lewandowski



