Nie będzie taryfy ulgowej, podziału punktów. Zwycięzca – jedzie na mistrzostwa świata. Przegrany, turniej obejrzy w telewizji. W razie remisu będzie dogrywka. Jak nie przyniesie rozstrzygnięcia, rzuty karne. We wtorek, 29 marca reprezentacja Polski podejmie na Stadionie Śląskim w Chorzowie reprezentację Szwecji w finale baraży o awans do mistrzostw Świata w Katarze w 2022 roku.
W tych eliminacjach było w zasadzie wszystko. Tuż przed ich startem ówczesny prezes PZPN Zbigniew Boniek zwolnił selekcjonera Jerzego Brzęczka. Mianował Paulo Sousę. Portugalczyk przegrał mistrzostwa Europy, ale w grupie eliminacji do Mistrzostw Świata zajął drugie miejsce za Anglią. Dało to przepustkę do baraży.
Serial z wyborem selekcjonera, atak Rosji, walkower dla Polaków
W barażach Biało-Czerwoni trafili do ścieżki drugiej – z Rosją, Czechami i Szwecją. Jedną parę stworzyli Czesi i Szwedzi. Drugą mieli tworzyć Rosjanie z Polakami, a spotkanie miało się odbyć Moskwie. Zwycięzcy półfinałów mieli spotkać się w finale, którego gospodarzem miał zostać zwycięzca spotkania Rosja-Polska. W drugi dzień Bożego Narodzenia zdezerterował Paulo Sousa. Miesiąc trwał serial pt. wybór selekcjonera reprezentacji. Ostatecznie PZPN wskazał na Czesława Michniewicza. Nowy selekcjoner zaczął przygotowania do „misji Rosja”. Jednak 24 lutego Rosja bestialsko zaatakowała Ukrainę.
Po naciskach, między innymi polskich piłkarzy i federacji, FIFA Rosjan wykluczyła z rozgrywek. A mecz Rosja-Polska zweryfikowała na walkower 3:0 dla Biało-Czerwonych. Stąd automatycznie podopieczni Czesława Michniewicza znaleźli się w finale, który odbędzie się w Polsce, na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Tylko wygrana daje awans na mundial. W razie remisu będzie dogrywka, a jak i ona nie przyniesie rozstrzygnięcia, zadecydują rzuty karne. Mistrzostwa Świata w Katarze wyjątkowo odbędą się w czasie jesienno-zimowym, w listopadzie i grudniu tego roku.
Mecz ze Szkocją optymizmu nie zwiększył
W finale rywalami Polaków będą Szwedzi, ktorzy wygrali po dogrywce z Czechami 1:0. W tym samym czasie Biało-Czerwoni mierzyli się w Glasgow ze Szkotami. Niestety, debiut Czesława Michmiewicza wypadł dość blado. W grze Polaków było parę przebłysków, jednak o przebiegu spotkania świadczy fakt, że najlepszym zawodnikiem w ekipie polskiej był bramkarz – Łukasz Skorupski. Szkoci przeważali w posiadaniu piłki, liczby strzałów i strzałów celnych. W 68 minucie Kieran Tierney ładnym uderzeniem w okienko dał Szkotom prowadzenie. W już w doliczonym czasie gry Kamil Glik podał do Adama Buksy, polski napastnik świetnie wypatrzył Krzysztofa Piątka, a snajper Fiorentiny dał się sfaulować w polu karnym. Sam poszkodowany zamienił „jedenastkę” na gola. Mecz zakończył się remisem 1:1. W pojedynku ze Szwedami nasi piłkarze muszą zaprezentować się kilka klas lepiej, by marzyć o awansie na Mistrzostwa Świata.



