Kradzież zawsze jest rzeczą przykrą. Jeszcze bardziej, gdy ofiarą okaże się dziecko. Co jednak powiedzieć, gdy sprawcą jest ktoś z bliskiej rodziny tego dziecka? A tak właśnie było na Mazowszu, gdzie wujek okradł siedmioletnią bratanicę.
Do zdarzenia doszło w Lipsku. Jak informuje mazowiecka policja, kilka dni temu miejscowi funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie o kradzieży. Ze skarbonki 7-letniej dziewczynki ktoś ukradł pieniądze, które wrzucali jej rodzice. Skarbonka w kształcie biedronki miała jedynie otwór do wrzucania pieniędzy, nie posiadała zamknięcia umożliwiającego ich wyjęcie. Policjanci zajęli się sprawą, a ich podejrzenia padły na wujka dziecka, który często przebywał w domu rodzinnym. Kryminalni ustalili, że podczas nieobecności pozostałych domowników, 24-letni wujek dziewczynki, przy użyciu pęsety wyciągnął pieniądze ze skarbonki. Zabrał bratanicy 10 500 złotych. Policjanci zatrzymali mężczyznę, który przyznał się do zarzucanego mu czynu. Oświadczył, że pieniądze były mu potrzebne na bieżące wydatki. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Za kradzież grozi do 5 lat więzienia – podsumowuje policja. Powrót do normalnego życia po przestępstwie trwa latami. Pytanie, czy, a jeśli tak, to ile czasu zajmie 24-latkowi odbudowanie relacji rodzinnych.
„Nowy Telegraf Warszawski” nr 2 (102) styczeń 2025




