Warszawa
17/06/2026, 09:08
Clear sky
Clear sky
16°C
Ciśnienie: 1014 mb
Wilgotność: 68%
Wiatr: 3.2 m/s NW
Opis: 0mm /0% / Rain
Prognoza
18/06/2026
Dzień
07
Prognoza
22°C
Wiatr: 3.4 m/s WNW
Opis: 0mm / 20% / Rain
Prognoza
19/06/2026
Dzień
07
Prognoza
26°C
Wiatr: 2.9 m/s NW
Opis: 0mm / 2% / Rain
 
Subskrybuj

Usłyszała, że jej syn umiera. Mieszkanka Bielan uwierzyła, straciła pieniądze

fot. policja

„Mamo umieram” usłyszała mieszkanka Bielan w słuchawce telefonu. Uwierzyła i oddała oszustom 6 tysięcy dolarów amerykańskich, czyli około 24 tysięcy złotych.

Oszustwa „na wnuczka”, „na policjanta”, „na administratora” – to niestety standard ostatnich lat. Oszuści są jednak bardzo kreatywni. Tym razem oszukali metodą „na najbardziej zjadliwą możliwą wersję COVID-19”. Wręcz dramatyczny przebieg miała rozmowa mieszkanki Bielan z oszustami. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, do 89-letniej kobiety, na telefon stacjonarny zatelefonował mężczyzna. Bardzo niewyraźnie wygłosił przerażające słowa: „mamo umieram”. Pokrzywdzona była przekonana, że rozmawia ze swoim prawdziwym synem. W pewnym momencie przez telefon zaczął mówić inny mężczyzna, który przedstawił się jako „lekarz Banach z oddziału zakaźnego Szpitala Wolskiego”.

Rozmówca poinformował kobietę, że jej „syn” ma wirus COVID, w najgorszym możliwym wydaniu. W związku z tym umrze. Przekazał, że jest bardzo drogie lekarstwo, które jest już w drodze do szpitala. Decyzja o podaniu go „synowi” pokrzywdzonej zależy od pieniędzy. Lekarstwo miało kosztować 70 tysięcy zł. Jeżeli kobieta chciałaby, żeby podano ten lek jej synowi, to musi za niego zapłacić. Pokrzywdzona powiedziała, że ma tylko 6 tysięcy dolarów amerykańskich. Mężczyzna powiedział, że sprawy finansowe załatwia szpitalny notariusz i zgłosi się do niej przedstawicielka notarialna. Faktycznie kobieta po pewnym czasie się pojawiła. Starsza pani przekazała jej worek na śmieci, w którym było 6 tysięcy dolarów. O przekazaniu pieniędzy pokrzywdzona powiadomiła „lekarza”. Mężczyzna kazał czekać na przyjazd karetki, a następnie rozłączył się – relacjonuje policja. Po pewnym czasie staruszka zadzwoniła do syna. Jak się okazało, mężczyzna nie był chory i bynajmniej nie umierał. Kobieta zgłosiła się do bielańskiej komendy, zgłosiła oszustwo.

Zobacz także

To miał być porzucony samochód, jakich w stolicy wiele. Okazał się skrzynką kontaktową

Niecodzienne znalezisko w samochodzie „porzuconym” koło Lasu Bródnowskiego. W środku była torba pełna narkotyków. A pojazd służył jako skrzynka kontaktowa. Do zdarzenia doszło kilka dni temu na Targówku. Jak relacjonuje…

Radny odszedł, problem pozostał. Kryzys w koalicji rządzącej po „sprawie ursuskiej”

Nie milkną echa sprawy radnego z Ursusa Dawida Kacprzyka. 29-letni samorządowiec jako szef Szpitalnego Oddziału Ratunkowego zarobił 1,6 miliona złotych, w dodatku ma luksusowe Porsche. Zrezygnował z członkostwa w Koalicji…

Utrudnienia na Białołęce. Do końca lipca prace w południowej części Henrykowa

Zwężone ulice, ograniczenia dla kierowców. W poniedziałek ruszyły kolejne roboty wodociągowe na Białołęce. Robotnicy pracują etapami. Około półtora miesiąca potrwają według planu rozpoczęte właśnie prace wodociągowców na Białołęce. Jak przypomina…