Po prawie trzech latach zbliża się finał sprawy brutalnego rozboju na Białołęce. Starszego mężczyznę kilku mężczyzn napadło, gdy wychodził z domu. Napastnicy bardzo brutalnie pobili, grozili, siekierą i sznurem z pętlą, obrabowali. Zostawili związanego na 20 godzin. Przez kolejne miesiące trwały zatrzymania członków grupy. A kulisy jej działań są naprawdę szokujące.
O tym zdarzeniu było głośno. Dramat rozegrał się w czerwcu 2023 roku na Białołęce. Jak przypomina Komenda Stołeczna Policji, 62-latek wychodził z domu. Wtedy napadło go kilku mężczyzn. Napastnicy skrępowali pokrzywdzonego taśmą izolacyjną, pobili. Przy pomocy siekiery i sznura z pętlą grozili mu śmiercią. Żądali, by pokrzywdzony wydał im kluczyki do sejfu. Gdy bandyci zdobyli klucze, ukradli gotówkę oraz biżuterię o wartości blisko pół miliona złotych. Bezwzględni sprawcy napadu pozostawili swoją ofiarę w piwnicy. Skrępowanego mężczyznę odnalazł zięć po mniej więcej dwudziestu godzinach od napadu. Następnie powiadomił o wszystkim służby. 62-latek trafił do szpitala, a policjanci rozpoczęli poszukiwania napastników – relacjonuje policja. Wiele wskazywało na to, że sprawcy są z Ukrainy. Śledczy nawiązali współpracę z Narodową Policją Ukrainy. Ukraińscy funkcjonariusze już kilka dni po napadzie zabezpieczyli skradzioną w Polsce biżuterię. Okazało się, że jeden ze sprawców sprzedał łupy w jednym z lwowskich lombardów – relacjonuje policja.
Bandyci mieli wiele na koncie
Funkcjonariusze ustalili tożsamość podejrzanych. W trakcie śledztwa okazało się, że część osób, która brała udział w napadzie, może popełniać również przestępstwa związane z kradzieżami pojazdów na terenie innych krajów Unii Europejskiej. W wyniku podjętej współpracy międzynarodowej z funkcjonariuszami Policji z Niemiec, Czech i Holandii okazało się, że członkowie grupy dokonali kilkunastu kradzieży pojazdów marki Mercedes oraz Mazda na terenie Niemiec, Czech i Holandii. Stołeczni policjanci odzyskali skradzione na terenie UE Mazdy CX-5. Do pierwszych zatrzymań doszło w kwietniu ubiegłego roku. W ręce służb wpadło siedmioro obywateli Ukrainy w wieku od 25 do 48 lat. Do zatrzymań doszło na terenie województw dolnośląskiego i łódzkiego. Przy zatrzymanych policjanci znaleźli też urządzenia służące do kradzieży samochodów. Wszyscy trafili do Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga. Czworo zatrzymanych usłyszało zarzuty m.in. rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia w zbiegu z pozbawieniem wolności ze szczególnym okrucieństwem, a także kradzieży z włamaniem i paserstwa – relacjonuje policja.
Kolejne zatrzymania
Trzech podejrzanych sąd aresztował na trzy miesiące. Dwóch wydalono z Polski. W maju 2025 r. na terenie Zgorzelca w województwie dolnośląskim funkcjonariusze zatrzymali kolejnego sprawcę napadu. W listopadzie 2025 roku jeden z podejrzanych usłyszał kolejny zarzut. Chodzi o usiłowanie napadu rabunkowego w okolicy Tomaszowa Lubelskiego w 2021 roku. Sprawcy wtargnęli do domu właściciela kantoru, pobili jego oraz domowników, grozili śmiercią. Chcieli wymusić wskazanie miejsca, gdzie przechowywane są pieniądze. Celu nie osiągnęli dzięki heroicznej postawie mężczyzny, który po uwolnieniu sprowadził pomoc – informuje policja. Kolejny podejrzany wpadł na przejściu granicznym w Hrebennem. To przestępca, który po dokonanym napadzie w Warszawie przewiózł przez granicę skradzione złoto. W trakcie zatrzymania mężczyzna miał przy sobie 400 tysięcy euro w gotówce. W ubiegłym roku mężczyzna ten przewiózł z Ukrainy do Polski blisko dwa i pół miliona euro. W przeszłości był on funkcjonariuszem ukraińskiej straży granicznej – podsumowuje policja.



