Jechał w tramwaju, był nieprzytomny. Na pętli go cucili, ratowali. Ostatecznie trafił jednak nie do szpitala, a do celi.
Zdarza się, że świadkowie osobę leżącą na ulicy, bądź w komunikacji miejskiej biorą za pijaną, tymczasem ktoś jest ciężko chory, wymaga pomocy. Bywa też jednak odwrotnie – wydaje się, że ktoś potrzebuje pilnej pomocy, tymczasem jest pijany, bądź odurzony środkami odurzającymi. Tak było kilka dni temu na Pradze. Jak relacjonuje straż miejska, w poniedziałek, 2 czerwca, tuż przed godziną 11.00 funkcjonariusze z VI Oddziału Terenowego otrzymali alarmujące zgłoszenie. W tramwaju linii 1 leżał nieprzytomny, młody mężczyzna. Funkcjonariusze udali się na pętlę tramwajową w rejonie ulic Ratuszowej i Jagiellońskiej. Gdy weszli do tramwaju, zobaczyli na końcu wagonu skulonego mężczyznę. Nie wyczuli od niego woni alkoholu, mężczyzny nie mogli jednak dobudzić. Wwezwali pogotowie – relacjonuje straż miejska. Po kilku minutach i kolejnych próbach ocucenia, jeszcze przed przybyciem zespołu ratownictwa medycznego, chłopak odzyskał przytomność. Nie wiedział jednak, gdzie się znajduje ani, w jaki sposób znalazł się tu gdzie jest. Na miejsce przyjechała ekipa pogotowia ratunkowego. Przy mężczyźnie strażnicy znaleźli susz roślinny. W trakcie badań, gdy opróżnił kieszenie, okazało się, że oprócz dokumentów, telefonu i e-papierosa, posiada coś, czego mieć nie powinien. W śniadaniowym woreczku znajdował się zielono-brunatny susz roślinny. Ratownicy zbadali chłopaka, uznali, że nie wymaga specjalistycznej pomocy. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy zatrzymali 18-latka – podsumowuje straż miejska.



