Na strychu budynku na Targówku utknął mężczyzna. Był w stanie krańcowego odwodnienia, nie miał siły na utrzymanie butelki z wodą. Młoda kobieta zasłabła ba Bulwarach. W ostatni weekend upały dały się mocno we znaki mieszkańcom stolicy.
To była ciężka, upalna niedziela. W stolicy do kilku dramatycznych sytuacji. Kilka opisała stołeczna straż miejska. Jak podaje staż miejska, do najpoważniejszej interwencji doszło na Targówku, około godziny 18.00. Funkcjonariusze odebrali zawiadomienie, że na strychu jednego z budynków przy ulicy Ludwickiej prawdopodobnie utknęła osoba w kryzysie bezdomności. Kiedy strażnicy dotarli na najwyższe piętro, na poddaszu panował straszliwy upał, a w kącie leżał mężczyzna w stanie krańcowego odwodnienia. Był tak wyczerpany, że nie był w stanie samodzielnie utrzymać butelki z wodą, którą podawał mu strażnik. W pomieszczeniu temperatura wynosiła 50 stopni Celsjusza. Funkcjonariusze ostrożnie wydobyli poszkodowanego z pomieszczenia, przenieśli na chłodniejszą klatkę schodową – relacjonuje straż miejska. Zaczęli stopniowo studzić jego ciało i podawać małymi łyczkami wodę.
Początkowo mężczyzna pozostawał całkowicie bierny wobec działań strażników. Dopiero po dłuższej chwili, kiedy funkcjonariusze posadzili go przy otwartym oknie, zaczął powoli odzyskiwać świadomość. Jak później przyznał, próbował wcześniej sam wyczołgać się z gorącego strychu, gdzie przebywał już od trzech dni, jednak nie miał siły. Na miejsce przybyło pogotowie ratunkowe. Mężczyznę w stanie krańcowego wyczerpania karetka odwiozła do szpitala – relacjonuje straż miejska. Do groźnej sytuacji doszło też na Bulwarach Wiślanych. W czasie jednego z pieszych patroli około godziny 22.20, w niedzielę 28 czerwca, do strażników podbiegli przechodnie prosząc o pomoc dla ofiary zasłabnięcia. Widząc 20-letnią kobietę, która miała wyraźne problemy z oddychaniem, funkcjonariusze zdecydowali o przeniesieniu jej do klimatyzowanego pomieszczenia posterunku przy ulicy Wioślarskiej. Po uzyskaniu komfortu termicznego i uzupełnieniu braków w nawodnieniu poszkodowana poczuła się lepiej. Mimo to pogotowie zdecydowało o zabraniu jej do szpitala – podsumowuje straż miejska.






