Dramatyczna akcja, walka o życie, gaszenie pożaru. A wokół tłum ciekawskich, którzy przyglądali się temu, co się stało, utrudniając akcję ratowniczą. O przebiegu działań ratowniczych poinformowała niedawno straż miejska.
Trwa wyjaśnianie okoliczności i przyczyn tragicznego wypadku samolotu na Bemowie, do którego doszło w miniony czwartek, 25 czerwca. Ostatnio straż miejska opisała udział jej funkcjonariuszy w akcji ratowniczej. Jak podaje straż miejska, feralnego dnia w trakcie patrolu funkcjonariusze z IV Oddziału Terenowego nagle zauważyli ciemny słup dymu nad ulicą Powstańców Śląskich. Strażnicy natychmiast ruszyli w kierunku pożaru. Na miejscu okazało się, że doszło do katastrofy lotniczej. Prywatna awionetka rozbiła się podczas podchodzenia do lądowania. Na miejscu pojawiły się służby ratownicze, pogotowie oraz straż pożarna, które prowadziły działania ratunkowo gaśnicze. Akcję utrudniali licznie zgromadzeni gapie. Na prośbę strażaków patrol straży miejskiej odsunął ciekawskich na bezpieczną odległość, ułatwiając pracę pogotowiu i strażakom. Potem czynności zabezpieczające przejęli od funkcjonariuszy policjanci – podsumowuje straż miejska. Na razie wiadomo, że zginęły dwie osoby, dwie poniosły obrażenia, jedna trafiła do szpitala. Okoliczności tragedii wyjaśnia Państwowa Komisja Badań Wypadków Lotniczych.






