Był tylko krok do ogromnej tragedii. 60-latek wtargnął na posesję byłej partnerki. Był oblany benzyną, trzymał zapalniczkę i groził podpaleniem kobiety oraz samego siebie. Trafił do aresztu.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w miniony weekend w powiecie makowskim. Jak relacjonuje mazowiecka policja, przerażona kobieta wezwała służby. Zgłosiła, że jej były partner wtargnął na podwórko i grozi jej śmiercią. Mężczyzna zdołał uciec, jednak jeszcze podczas obecności funkcjonariuszy wrócił na posesję, stając się jeszcze bardziej agresywny. Nie zważał na obecność dzielnicowych, ponowił groźby zabójstwa. Był cały przesiąknięty benzyną, a w ręku trzymał zapalniczkę – relacjonuje policja. Na szczęście mężczyznę udało się obezwładnić, podczas przeszukania okazało się, że mężczyzna posiadał przy sobie także nóż. Badanie alkomatem wykazało blisko 2 promile alkoholu w organizmie agresora. Prokurator przedstawił 60-latkowi zarzuty naruszenia miru domowego, kierowania gróźb karalnych, naruszenia sądowego zakazu zbliżania się do pokrzywdzonej. Sąd tymczasowo aresztował mężczyznę na dwa miesiące – podsumowuje policja.



