Reprezentacja Polski po bardzo słabym momentami meczu, ale z przebłyskami, pokonała Albanię 2:1. Co cieszy, Biało-Czerwoni odwrócili wynik, zdecydowanie lepiej zagrali w drugiej połowie. No i oczywiście awans. Niepokoją fatalne błędy i fakt, że Szwedzi się przebudzili. Pewnie pokonali Ukrainę i to oni będą rywalem Biało-Czerwonych w barażach.
Przed meczem doszło do kompromitacji organizacyjnej. Miało być pięknie – hymny grała orkiestra Straży Granicznej, rzecz w tym, że coś nie tak poszło z nagłośnieniem. W efekcie, zamiast hymnu gości, słychać było gwizdy kibiców. A w przypadku Mazurka Dąbrowskiego orkiestra skończyła grać, a kibice byli w trakcie refrenu. Szkoda wysiłku muzyków, oby w kolejnych spotkaniach nagłośnienie już działało.
Obiecujący początek, potem były ciężary
Jan Urban wystawił zaskakujący skład. Przed meczem większość pytań o skład dotyczyła debiutu Oskara Pietuszewskiego oraz tego, czy na „szóstce” zagra Bartosz Slisz, czy Jakub Moder. Selekcjoner zaskoczył. Ustawił zespół ofensywnie, bez klasycznego defensywnego pomocnika, w środku pola zagrali Sebastian Szymański i Piotr Zieliński. Nastolatek zagrał od pierwszej minuty, ale nie Oskar Pietuszewski, a Filip Rózga. Początek był bardzo obiecujący. W pierwszych dziesięciu minutach Biało-Czerwoni rzucili się na rywali. Albańczycy nie istnieli, a Polakom brakowało jedynie wykończenia akcji. Mniej więcej około dwunastej minuty w poczynania gospodarzy wdarła się nerwowość. Fatalne błędy popełniał Matty Cash, a chaotyczna gra tworzyła sytuacje „z niczego” Albańczykom. Słabo grał Piotr Zieliński, nerwowo Jakub Kiwior. Świetnie radził sobie Sebastian Szymański, zarówno jeśli chodzi o odbiory piłki, jak i próbę kreacji. Niestety w 42 minucie błąd popełnił ten, po którym najmniej się tego można było spodziewać, czyli Jan Bednarek.
Wróciły koszmary
Gwiazdor FC Porto miał przejąć banalną, zdawało się piłkę, ale futbolówka odbiła się od niego, przejął ją Arbër Hoxha. Minął Kamila Grabarę i dał gościom prowadzenie. Takim wynikiem skończyła się pierwsza połowa. Z wyjątkiem pierwszych dziesięciu minut, beznadziejna w wykonaniu Biało-Czerwonych. Mundial odjechał bardzo daleko. Po przerwie na boisku pojawił się wyczekiwany Oskar Pietuszewski. Siedemnastolatek z FC Porto zmienił dziewiętnastoletniego Filipa Rózgę. Pomocnik Sturm Graz nie grał źle, na pewno nie był najsłabszym punktem zespołu. Miał brać udział w pressingu, korzystać z atutu, jakim jest szybkość. I próbował to robić, ale w pewnym momencie zespół przestał pressować. To inny typ zawodnika niż Oskar – przede wszystkim bardzo szybki, skuteczny w odbiorze, jednak nie tak techniczny, jak młodszy kolega. Pietuszewski w drugiej połowie pokazał kilka bardzo widowiskowych zagrań, kadra będzie mieć z niego pożytek. Jednak o wyniku nie zdecydowali młodzi, ale weterani zespołu Jana Urbana.
Przebudzenie i odwrócenie wyniku
Zanim jednak wynik udało się odwrócić, Albańczycy wyprowadzili niezwykle groźną kontrę. Poszli dwóch na trzech, ale Elseid Hysaj bez żadnego problemu poradził sobie z polskimi obrońcami, a po jego podaniu sam na sam znalazł się Qazim Laci. To mogła być akcja meczowa, na szczęście Albańczyk strzelił obok bramki. Po chwili selekcjoner przeprowadził kolejną zmianę – za Tomasza Kędziorę wszedł Karol Świderski. Biało-Czerwoni przeszli na czwórkę z tyłu. Po chwili mieli rzut rożny. Kapitalnym dośrodkowaniem popisał się Sebastian Szymański, a wkręconą piłkę głową do siatki wpakował Robert Lewandowski. W 72 minucie Albańczycy znów mieli doskonałą sytuację, kapitalnie obronił Kamil Grabara. Minutę później strzał zza pola karnego oddał Piotr Zieliński. Wcześniej też podejmował próby, brakowało skuteczności. Tym razem „siadło” idealnie. Było 2:1 dla Polski! Końcówka meczu to gra nerwów, jednak ostatecznie udało się utrzymać wynik. Polska w finale baraży zagra w Sztokholmie ze Szwecją, która pokonała Ukrainę 3:1.
Teraz Sztokholm
Mecz był nierówny. Do przerwy Biało-Czerwoni grali naprawdę słabo, choć początek był niezły. W drugiej odwrócili wynik, pokazali charakter. Jednak o wygranej przesądził błysk indywidualności. Kapitalna interwencja Grabary, asysty Szymańskiego, bramki Lewandowskiego i Zielińskiego. Indywidualnie na najwyższe oceny zasłużyli Grabara, Szymański (za cały mecz) a za drugą połowę „Lewy”, Zieliński, debiutant Pietuszewski. Słabiej grał blok obronny i chyba zasadne będzie przejście na czwórkę z tyłu. Słabiej zagrał Michał Skóraś i przede wszystkim w pierwszej połowie Matty Cash, który wyglądał, jakby ktoś go podmienił. W drugiej połowie było już lepiej, a gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że niedawno wrócił po kontuzji. Z kolei usprawiedliwieniem dla Michała Skórasia jest fakt, że zawodnik Gent grał od pewnego momentu na nietypowej dla siebie pozycji lewego obrońcy. Finał barażu ze Szwecją we wtorek, 31 marca. Tylko wygrana (ewentualnie, w razie remisu po dogrywce wygrany konkurs rzutów karnych) daje awans na mundial. Łatwo na pewno nie będzie.
Polska – Albania 2:1 (0:1)
0:1 Arbër Hoxha 42′
1:1 Robert Lewandowski 63′
2:1 Piotr Zieliński 74′
Polska: Kamil Grabara – Tomasz Kędziora (62′ Karol Świderski), Jan Bednarek, Jakub Kiwior – Matty Cash, Sebastian Szymański, Piotr Zieliński (81′ Jakub Moder), Michał Skóraś – Filip Rózga (46′ Oskar Pietuszewski), Robert Lewandowski (90′ Bartosz Slisz), Jakub Kamiński (90′ Arkadiusz Pyrka)
Albania: Thomas Strakosha – Elseid Hysaj, Arlind Ajeti (18′ Ardian Ismajili), Berat Djimsiti, Mario Mitaj – Juljan Shehu, Kristjan Asllani – Myrto Uzuni, Qazim Laci (82′ Ernest Muci), Arbër Hoxha (68′ Stavro Pilo) – Nedim Bajrami (68′ Armando Broja)



