To prawda, Iran pomógł Polakom w czasie II wojny światowej. Tamto państwo miało jednak tyle wspólnego z obecnym Iranem rządzonym przez ajatollahów, co II RP ze stalinowskim Peerelem.
Po ataku USA i Izraela na Iran pojawiły się dziesiątki opinii, że Iran udzielił Polsce wielkiej pomocy w czasie II wojny światowej, teraz trzeba więc pomóc Irańczykom. W zdaniu tym jest prawda i totalny fałsz. Prawda, bo faktycznie Iran i Irańczycy bardzo pomogli Polakom w czasie II wojny światowej. I prawda, bo ludziom, którzy nie odpowiadają za paskudny reżim, należy się pomoc. Fałsz, bo jednak państwo irańskie, które wtedy wykazało się wobec naszych rodaków życzliwością, nie było krajem rządzonym przez ajatollahów. Przeciwnie – Mohammad Reza Pahlawi, ostatni szach Iranu objął tron po abdykacji jego ojca, w 1941 roku. Zmianę wymusiły mocarstwa zachodnie, a Pahlawi stopniowo uzależniał się od sojuszników. Jego władzę obaliła rewolucja islamska z 1979 roku. Szczegóły rządów, zmian (od demokracji, poprzez system fasadowy, do wojny domowej) to temat innej historii. Fakty są jednak takie, że reżim (kraj nie był bynajmniej demokratyczny) był prozachodni.
Inny kraj
W czasie wojny pomocy udzielały więc władze związane z aliantami. A państwo Pahlawiego nie miało wiele wspólnego z islamską republiką – wystarczy obejrzeć foty sprzed rewolucji, gdzie społeczeństwo nie różni się strojem i zachowaniem od społeczeństw państw zachodnich. Rewolucja islamska zmieniła wszystko. Oczywiście można różnie oceniać poprzednie rządy. Można krytykować atak USA i Izraela. Jednak państwo irańskie z lat 40. XX wieku nie miało nic wspólnego z obecnym reżimem. Iran sprzed rewolucji był prozachodni, dziś to główny sojusznik Rosji. Nie był bynajmniej islamską teokracją. Jedno się nie zmieniło – w Iranie żyli i żyją wspaniali ludzie, którzy wtedy także pomagali z serca. A dziś cierpią pod panowaniem nieludzkiego reżimu, ale też oni mogą paść (i padają) ofiarą wojny. Powtórzmy – nie chodzi o ocenę obecnego konfliktu. Chodzi o to, by rozróżnić Iran sprzed rewolucji od tego po. Bo to dwa różne kraje, choć cierpi ten sam naród.
Antoni Zankowicz




