Awans w barażach o mistrzostwa Świata, niezły turniej, a potem powrót do Dywizji A Ligi Narodów przede wszystkim uraduje kibiców, ale też będzie oznaczać kontynuację i ciągłość w narodowej reprezentacji. Porażka, szczególnie w barażach, może spowodować nerwowe ruchy w Polskim Związku Piłki Nożnej. Chaos, turniej bez Polaków i spadek do Dywizji C.
Nominacja Jana Urbana na selekcjonera reprezentacji Polski przywróciła normalność w drużynie narodowej. Koniec chorej wojenki, przyzwoite wyniki. Dwa remisy z Holandią, jeden szczęśliwy, drugi zostawił niedosyt, bo wygrana była na wyciągnięcie ręki. Pewne wygrane z Finlandią i Litwą, wartościowy sprawdzian z Nową Zelandią, awans do barażu. To budzi nadzieje. Nastrój psuje nieco fatalny występ na Malcie, gdzie Biało-Czerwoni wymęczyli zwycięstwo. Prawdziwy test dopiero jednak przed nimi.
Arcyważne mecze
Przypomnijmy, że Polacy zmierzą się w marcu w barażach o awans na Mistrzostwa Świata. Podejmą Albanię. Jeśli wygrają, w finale zagrają na wyjeździe ze zwycięzcą spotkania Ukraina – Szwecja. Stawką będzie bezpośredni awans. Porażka z Albańczykami to mecz towarzyski z przegranym w drugim półfinale. W razie awansu na turniej rywalami Biało-Czerwonych będą Holandia, Japonia i Tunezja. Sam udział w turnieju będzie sporym sukcesem, a wyjście z grupy w USA, Kanadzie i Meksyku wydaje się łatwiejsze, niż przejście baraży. Przyzwoity start za Oceanem dałby duże pokłady optymizmu w walce o powrót do Dywizji A. Wygrana swojej grupy (rywalami są Bośnia i Hercegowina, Rumunia i Szwecja) da też niezłą pozycję wyjściową w kwalifikacjach mistrzostw Europy. Wtedy, nawet jeśli powinie się tam noga, wynik LN może pomóc w wywalczeniu przepustki do baraży. Poza tym sukcesy w tym roku zapewniłyby ciągłość pracy sztabu szkoleniowego, nadzieję na regularną poprawę gry, płynną współpracę z młodzieżówką.
Wesele, czy smutek
To wariant optymistyczny. Pesymistyczny oznacza katastrofę. Porażka w barażach, co gorsza po słabej grze już w pierwszym meczu, oznaczać będzie nie tylko brak wyjazdu na turniej, ale i pogorszenie atmosfery. I być może dyskusję o zmianie selekcjonera. To natomiast sprawi, że konstruowanie drużyny zacznie się od początku. Bez gwarancji, ze „zażre” już w Lidze Narodów. Może się okazać, że na koniec przyszłego roku możemy znajdować się w Dywizji „C”, z takimi tuzami jak Wyspy Owcze, czy Cypr. Eliminacje do Euro będą z nożem na gardle, na dodatek przy słabej grze może nastąpić spadek w rankingu na przykład do trzeciego koszyka. Ten rok możemy więc kończyć jako zdecydowani zwycięzcy, uczestnicy udanego mundialu i beniaminek Ligi Narodów. Lub jako totalne przegrywy, zdegradowane do Dywizji C, skazane na pożarcie przed kwalifikacjami Euro. Forma polskich piłkarzy pozwala patrzeć na baraże z umiarkowanym optymizmem. Jednak do meczu z Albanią zostało jeszcze kilka tygodni.



