Znaczenie FAP i OSW, czyli kto i dlaczego postanowił ich zniszczyć? Przedsiębiorcy, których historia posłużyła na scenariusz filmu „Układ Zamknięty”, twórca globalnej marki komputerowej, producent makaronów – wszyscy padli ofiarą aparatu urzędniczego w Polsce. Firma Mirosława Ciełuszeckiego, którego historię opisujemy, nie była więc jedyna. Co istotne, ataki na polskie firmy miały miejsce mniej więcej w zbliżonym czasie.
Firma Mirosława Ciełuszeckiego, a także Ośrodek Studiów Wschodnich na przełomie stuleci stały się dla wielu grup niewygodne. Tropy są różne, a z dzisiejszej perspektywy fakt, że niewygodne dla władz stały się poważny think tank, którego biały wywiad był nieoceniony nie tylko dla władz Polski, spółki dobrze radzącej sobie na rynku, a do tego mającej wspólne plany ważne dla polskiej polityki energetycznej, może zaskakiwać. Przestaje dziwić, gdy uświadomimy sobie, że działań aparatu sądowo-urzędniczego wymierzonych w firmy i instytucje mające ogromne znaczenie gospodarcze, a nawet strategiczne, było znacznie więcej. Sprawa krakowskich zakładów KrakMeat, których właściciele padli ofiarą sądowej nagonki, posłużyła jako podstawa do scenariusza głośnego filmu „Układ Zamknięty”. Bardzo głośna była historia francuskiego przedsiębiorcy Michela Marbot, który na polskim rynku wypromował makaron Malma. Firma padła pod wpływem rozmaitych działań urzędniczych. Wreszcie chyba najgłośniejsza historia – zniszczenie twórcy marki Optimus i portalu Onet, Romana Kluski.
To mogła być polska marka globalna
Przypomnijmy, że firma tego przedsiębiorcy była potentatem na polskim rynku komputerowym. Optimus miał szansę stać się marką globalną, co więcej – przez moment był nią w istocie. Do tego Kluska działał na rynku medialnym – stworzony przez niego Onet był jednym z pierwszych potężnych portali informacyjnych w Polsce, mógł zrewolucjonizować rynek medialny. W pewnym momencie – był rok 2000 – Kluska zrezygnował z prowadzenia firmy, sprzedał w niej udziały. Jak sam twierdził, powodem była wszechobecna w Polsce korupcja i brak możliwości prowadzenia w naszym kraju uczciwego biznesu. W lipcu 2002 roku doszło do spektakularnej akcji zatrzymania twórcy Optimusa. Przedsiębiorcy zarzucono wyłudzenie podatków, zajęto jego posiadłość, jako zabezpieczenie procesowe. Po wpłaceniu kaucji przedsiębiorca wyszedł na wolność, ostatecznie został oczyszczony z zarzutów, jego zatrzymanie uznano za bezzasadne. Sam Kluska w wywiadach medialnych twierdził, że osoby powołujące się na kontakty w administracji publicznej proponowały mu „skończenie kłopotów”, w zamian za pieniądze.
Niemoralne propozycje
O sprawie Roman Kluska opowiadał, chociażby w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” w 2004 roku. „W lipcu 2002 roku, gdy wszczęto przeciwko mnie sprawę, ktoś chciał wyłudzić ode mnie pieniądze. Po wypuszczeniu z aresztu otrzymałem telefon od nieznanego mężczyzny, który oferował pomoc, jeśli spełnię pewne warunki. A w ostatnie wakacje przyszedł do mnie elegancki pan, powiedział, źe jest delegatem tych, którzy mnie gnębią, oraz że ma upoważnienie do rozmów. Dostałem jednoznaczną propozycję: „8 mln zł albo sprawa nigdy się nie skończy” (Michał Matys, „As na urzędników. Rozmowa z Romanem Kluską”, „Gazeta Wyborcza”, dostęp online 2004. 02. 02). Rozmówca Michała Matysa wspominał, że w czasie, gdy zaczęła się jego sprawa, wojsko próbowało zająć jego samochody terenowe, a urzędnicy jego majątki. Kluska przyznał, że gdyby nie media, najpewniej nie udałoby mu się wygrać jego sprawy. W cytowanym wywiadzie wspomniał też, że uświadomił sobie, jak wiele jest podobnych spraw w naszym kraju.
Ta sprawa ujawniła, jak wielki jest problem
„Czuję się jak ktoś, kto odsłonił ponurą rzeczywistość. Jeszcze zanim wygrałem z urzędnikami w sądzie, zaczęła zgłaszać się do mnie niewiarygodna liczba osób. Piszą listy, przysyłają dokumenty, dzwonią. Opowiadają, jak gnębiły ich urzędy skarbowe, prokuratury i sądy […] zrozumiałem, że takich spraw jak moja mogą być w Polsce chyba setki tysięcy” – mówił przedsiębiorca (Michał Matys, „As na urzędników. Rozmowa z Romanem Kluską”, „Gazeta Wyborcza” 2004. 02. 02). Kto miał na celu zniszczenie akurat Romana Kluski? Czy chodziło o wymuszanie łapówek, działanie korupcyjnego systemu, w którym aparat państwa uderza w uczciwych przedsiębiorców, służąc przy tym nieuczciwym i mafii? Na pewno straciła polska gospodarka, bo firma Kluski nie stała się potentatem globalnym. Przedsiębiorca nie jest też magnatem medialnym, praktycznie wycofał się z życia publicznego. Jak widać, firma Mirosława Ciełuszeckiego i jego działalność z Markiem Karpiem nie była wyjątkiem, jeśli chodzi o dziwne działania przeciwko obywatelom i niezależnym inicjatywom.
Zadra dla innych, lokalnych podmiotów
Działalność była prowadzona na Podlasiu, w niewielkiej miejscowości, choć rozmach przedsięwzięcia wykraczał poza granice Polski. Siłą rzeczy lokalnym układom polityczno-biznesowym nowy, duży gracz mógł się nie podobać. Sytuacje opisane w filmie „Układ Zamknięty” oraz historie opowiedziane przez Romana Kluskę wskazują, że w tamtym czasie wiele było też środowisk, zainteresowanych zwyczajną, pospolitą korupcją, ale też przejmowaniem mocnych firm (inna sprawa, że przejęcie takiego przedsiębiorstwa bez know-how i tak prowadziło często do katastrofy, przejmujący poprowadzić takiej firmy nie był raczej w stanie). Wreszcie – działalność firmy Farm Agro Planta mogła stanowić konkurencję dla podmiotów rosyjskich. Szczególnie że pod koniec lat 90. były pomysły alternatywnych form wydobycia gazu, w czym miało pomóc przejęcie Zakładów Azotowych Kędzierzyn-Koźle. „Oczywiście działalność FAP nie była na rękę Rosjanom, ale też sama próba przejęcia ZAK, ostra rywalizacja z Ciechem, mogła być wejściem na przysłowiowy cudzy teren, na co ze strony rozmaitych układów w Polsce nie mogło być zgody” – mówi nasz informator.
Zmiana klimatu, wiatr inaczej powiał
Według naszych rozmówców nie można sprawy FAP rozpatrywać w oderwaniu od historii Ośrodka Studiów Wschodnich. OSW to think tank istniejący do dziś. Postać Marka Karpia, nie bez powodu nazywanego „ostatnim obywatelem Wielkiego Księstwa Litewskiego” była wręcz legendarna. A wspierane przez ośrodek plany energetyczne FAP, z uwagi na dywersyfikację gazu oraz chęć odciągnięcia Białorusi spod wpływów Rosji było przedmiotem zainteresowania polskiego rządu pod koniec XX wieku. Po zmianie władzy w 2001 roku nastąpił zwrot o 180 stopni. Między innymi Polska zerwała umowę gazową z Norwegią, kluczową dla dywersyfikacji gazu. Opóźniło to i to znacznie uniezależnienie się energetyczne od Federacji Rosyjskiej. Wobec samego Karpia pojawiły się naciski, by zrezygnował z prowadzenia ośrodka. Ostatecznie mógł wyznaczyć następcę, ale został zmuszony do odejścia. „Oczywiście nie ma dowodów, że rządzący mieli wpływ na uderzenie w FAP i Marka Karpia. Jednak zmiana klimatu wobec tych podmiotów mogła być zachętą dla tych, którzy uderzenia dokonali” – mówią nasi rozmówcy.
A już w kwietniu, 2002 roku, a więc tego samego, w którym uderzono w Romana Kluskę, do domu Mirosława Ciełuszeckiego przyszli funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwa. Zaczęła się jedna z najmroczniejszych spraw III RP. O tym w kolejnym odcinku naszego cyklu: „Służby w domu przedsiębiorcy, prokurator Luks przesądza o winie. Jak Ciełuszecki areszt chciał zresocjalizować”.
Michał Matys, „As na urzędników. Rozmowa z Romanem Kluską”, „Gazeta Wyborcza”, dostęp online 2004. 02. 02
W artykule korzystałem też z moich własnych materiałów prasowych dla innych mediów, w tym gazety Nowy Telegraf Warszawski
Michel Marbot o swojej historii opowiada w książce Liderzy biznesu o gospodarce, Przemysław Harczuk, Warszawa 2014




