Gol samobójczy, czerwona kartka, dramatyczny brak pomysłu na grę. Legia Warszawa przegrała w Lubinie z Zagłębiem 1:3. Nie ma usprawiedliwień.
Transfery mistrzowskie, gra beznadziejna – tak można podsumować kadencję Edwarda Iordanescu. Trener, którego Rumunia zachwyciła w Mistrzostwach Europy, w Legii nie zachwyca. Jak dotąd jego jedyne osiągnięcia to fartowne wejście do Ligi Konferencji, parę fajnych spotkań na początku sezonu. Jednak drużyny poprzedników, choć nie dowoziły w lidze, dochodziły do dalszych rund pucharów, ekipa Feio nawet do ćwierćfinału. Legia Iordanescu nie przekonuje ani w Ekstraklasie, ani pucharach. Co więcej, wygląda na to, że rumuński szkoleniowiec wystawieniem rezerw na Samsunspor stracił szatnię. I rzecz najgorsza – nowi piłkarze potrafią zaraz po przyjściu zachwycić swą grą. A po kilku tygodniach dostosować się do marnego poziomu. Przykładem jest Kamil Piątkowski, który miał fenomenalne wejście. A w Lubinie zaliczył samobójczą bramkę, sprokurowany rzut karny i czerwoną kartkę. Paweł Wszołek i Bartosz Kapustka, którzy potrafią dać radę jako dublerzy w reprezentacji, w Legii są jedynie cieniem samych siebie.
Fatalny mecz
W Lubinie legioniści zaczęli, mając większe posiadanie piłki, nic z tego jednak nie wynikało. W 32 minucie po ładnej akcji Marcela Reguły – młodzieżowego reprezentanta Polski – wybijał Kamil Piątkowski. Niestety tak niefortunnie, że wpakował piłkę do siatki Tobiasza. W 45 minucie obrońca odbił piłkę ręką w polu karnym. Otrzymał za to drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. A Leonardo Rocha z rzutu karnego nie dął szans Kacprowi Tobiaszowi. Po przerwie goście grając w dziesiątkę, dość ślamazarnie próbowali doprowadzić do strzelenia kontaktowej bramki. Udało się w 52 minucie, jednak sposób też był charakterystyczny. Po strzale Kacpra Urbańskiego piłkę pechowo wybijał Kajetan Szmyt. I podłączył legionistów do tlenu. Z prezentu podopieczni Iordanescu nie skorzystali. Owszem próbowali doprowadzić do wyrównania, jednak nie było widać żadnego pomysłu na zdobycie bramki. Gdy sędzia doliczył do spotkania aż 11 minut (były przerwy w grze, choćby po poważnej kontuzji Dominika Hładuna), tylko niepoprawni optymiści mogli wierzyć w wyrównanie.
A teraz maraton
I bramka padła, ale na 3:1 dla gospodarzy. Katem był Jakub Sypek, który wykorzystał podanie Luki Lucicia. Legia przegrała w Lubinie z Zagłębiem 1:3. Przykre, że przegrała z rywalem, z którym w ostatnich latach zawsze wygrywała. Jeszcze bardziej przykre, że porażka była zasłużona. A najbardziej z punktu widzenia Legii przykre jest to, że nie był to wypadek przy pracy, ale kolejny odcinek beznadziejnej serii. Teraz warszawski klub czekają starcia z Szachtarem Donieck w Lidze Konferencji (23 października). Potem z Lechem Poznań w Ekstraklasie (26 października) i Pogonią Szczecin w Pucharze Polski (30 października). Porażka z Ukraińcami mocno utrudniłaby walkę o wyjście do fazy pucharowej Ligi Konferencji. Brak puntów z Kolejorzem jeszcze bardziej skomplikowałby i tak skomplikowaną sytuację w Ekstraklasie. A brak awansu w Pucharze Polski byłby katastrofą. Warto wspomnieć, że to właśnie wywalczenie tego trofeum w ubiegłym roku dało legionistom możliwość gry w europejskich pucharach.
Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 3:1 (2:0)
1:0 Kamil Piątkowski (gol samobójczy) 32’
2:0 Leonardo Rocha (rzut karny) 45’
2:1 Kajetan Szmyt (gol samobójczy) 52’
3:1 Jakub Sypek 90’
Czerwona kartka – Kamil Piątkowski, 45’
Zagłębie Lubin: Dominik Hładun (77’ Jasmin Burić) – Roman Yakuba, Aleks Ławniczak, Michał Nalepa – Kajetan Szmyt, Tomasz Makowski (90’ Adam Radwański), Filip Kocaba, Luka Lucić – Mateusz Dziewiątkowski (62’ Jakub Sypek), Marcel Reguła (62’ Josip Corluka), Leonardo Rocha (62’ Michael Kosidis)
Legia Warszawa: Kacper Tobiasz – Paweł Wszołek, Kamil Piątkowski (czerwona kartka w 45’), Steve Kapuadi, Rúben Vinagre – Damian Szymański (90’+7’), Juergen Elitim (90’+7’ Claude Gonçalves), Bartosz Kapustka (46’ Radovan Pankov) – Noah Weißhaupt (66’ Kacper Chodyna), Kacper Urbański (84’ Ermal Krasniqi), Mileta Rajović



