Biało-Czerwoni jedną nogą w barażu o Mistrzostwa Świata. Wyprzedzenie Holandii graniczy z cudem, bycie wyprzedzonym przez Finlandię, tym bardziej. Podopieczni Jana Urbana pokonali w Kownie Litwę 2:0, co jest najwyższą porażką tego zespołu od bardzo dawna.
Przed spotkaniem wielu ekspertów mówiło, że na takich meczach niewiele można wygrać, a wszystko przegrać. Litwini bowiem zazwyczaj przegrywają, więc pokonanie ich nie jest czymś wyjątkowym. Przegrywają jednak ostatnio jedną bramką, męczyła się z nimi nawet Holandia. A więc rozbicie rywala i nastrzelanie mu goli jest mało prawdopodobne. Utrata punktów (a przydarzyła się ona Finom) byłaby katastrofą. Celem na spotkanie było więc pewne zwycięstwo, zagranie „na zero” z tyłu. I udało się cel ten osiągnąć. Przed spotkaniem niewiadomą był udział w nim bardzo słabego w meczu z Nową Zelandią Sebastiana Szymańskiego. Jan Urban graczowi Fenerbahce zaufał. A to się opłaciło.
Nerwowe pierwsze 45 minut, gol w stylu Kazimierza Deyny
W pierwszej połowie Biało-Czerwoni na pewno nie zachwycili. 7 minut po początkowym gwizdku to Litwini byli zespołem lepszym, próbowali sforsować bramkę Polaków. Choć wyglądało groźnie, Łukasz Skorupski pracy zbyt wiele nie miał. Po chwili to jednak goście przejęli inicjatywę. A w 15 minucie gola bezpośrednio z rzutu rożnego, niczym Kazimierz Deyna 48 lat temu, zdobył Sebastian Szymański. Prowadzenie nieco uśpiło Polaków. Widzowie oglądali mecz walki, z niewielką liczbą akcji. Dobrą sytuację miał Jakub Kamiński, który otrzymał doskonałe podanie od Sebastiana Szymańskiego, jednak przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy. Litwini oddali jeden celny strzał, Łukasz Skorupski nie miał problemu z jego obronieniem. Tuż przed przerwą szansę na podwyższenie wyniku miał Matty Cash, jego strzał obronił litewski golkiper. Do szatni oba zespoły schodziły przy skromnym prowadzeniu gości. Nie było (poza pierwszymi minutami) drżenia o wynik, ale poza bramką i może jedną sytuacją ciężko się było grą zespołu Urbana zachwycać.
Pełna kontrola po zmianie stron
W drugiej połowie oglądaliśmy jednak inny obraz Biało-Czerwonych. Rzucili się oni do ataku, wyraźnie przyśpieszyli grę. Co ważne, przestali sobie pozwalać na ostre, a momentami wręcz chamskie wejścia gospodarzy. Tuż po przerwie strzał Jakuba Kiwiora zablokowali litewscy obrońcy, piłka wyszła na rzut rożny. Po nim minimalnie niecelnie, w trudnej sytuacji strzelał Robert Lewandowski. Bramkarza gospodarzy sprawdził też Kiwior, który huknął pod poprzeczkę, ale Tomas Švedkauskas wybił piłkę na rzut rożny. W 64 minucie kolejną świetną akcją popisał się Szymański. Z prawej strony dośrodkował w pole karne, a Robert Lewandowski nie dał szans Švedkauskasowi. 2:0 uspokoiło grę. Polacy kontrolowali przebieg gry. I choć gospodarze próbowali forsować obronę gości, to Biało-Czerwoni byli bliżej podwyższenia wyniku, niż Litwini zdobycia kontaktowej bramki. Polska pokonała na wyjeździe Litwę 2:0. Ma 13 punktów w grupie, o trzy mniej niż Holandia i o trzy więcej niż Finlandia. Przed Biało-Czerwonymi mecze z Holendrami i Maltą.
Baraż niemal pewny
Dwie wygrane dadzą równą liczbę punktów z Holandią, jeśli ta zgodnie z planem pokona Litwę. Liczy się jednak bilans bramek, który Pomarańczowi mają dużo lepszy. Aby awansować bezpośrednio Biało-Czerwoni musieliby bardzo wysoko wygrać z Holandią i Maltą, liczyć na minimalne zwycięstwo Pomarańczowych z Litwinami. Ewentualnie wygrać z Holandią i Maltą, a podopieczni Ronalda Koeamana musieliby stracić punkty także z Litwinami. To bardzo mało prawdopodobne. Jeszcze mniej prawdopodobny jest jednak spadek na trzecie miejsce i odpadnięcie z barażu. Aby tak się stało Biało-Czerwoni musieliby przegrać z Holandią i Maltą, a Finlandia musiałaby nie tylko wygrać z Maltą, ale wyprzedzić Polaków bilansem bramkowym. Dziś przewaga nad Finami w bramkach wynosi aż 11 goli. By to zniwelować, podopieczni Urbana musieliby wysoko przegrać z Pomarańczowymi i ulec Maltańczykom, a Finowie wysoko Maltę pokonać. A więc najbardziej realnym scenariuszem jest występ w marcowych barażach.
Litwa – Polska 0:2 (0:1)
0:1 Sebastian Szymański 15’ (bezpośrednio z rzutu rożnego)
0:2 Robert Lewandowski 64’
Litwa: Tomas Švedkauskas – Pijus Širvys, Vilius Armalas, Edvinas Girdvainis (85’ Gytis Paulauskas), Artemijus Tutyškinas, Justas Lasickas – Paulius Golubickas (66’ Tomas Kalinauskas), Gratas Sirgėdas (66’ Modestas Vorobjovas), Gvidas Gineitis, Vykintas Slivka (85’ Nauris Petkevičius) – Fedor Černych (73’ Eligijus Jankauskas)
Polska: Łukasz Skorupski – Matty Cash (90’ Paweł Wszołek), Przemysław Wiśniewski (83’ Jan Ziółkowski), Jan Bednarek, Jakub Kiwior – Sebastian Szymański (83’ Karol Świderski), Bartosz Slisz (90’ Bartosz Kapustka), Piotr Zieliński, , Michał Skóraś – Jakub Kamiński (90’ Kamil Grosicki) – Robert Lewandowski



