Zaczął nieźle, uspokoił atmosferę po fatalnej kadencji Fernando Santosa. Był moment, że miał po swojej stronie kibiców. Na końcu fatalnie zarządził kryzysem wokół Roberta Lewandowskiego i kompromitująco przegrał w Helsinkach z Finlandią. Michał Probierz zrezygnował z funkcji selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski.
We wtorek Biało-Czerwoni w fatalnym stylu przegrali 1:2 ze słabiutką Finlandią w eliminacjach Mistrzostw Świata. Wszystko przykryła afera z Robertem Lewandowskim. Nie chodzi nawet o samo odebranie opaski kapitana – „Lewy” jest coraz starszy, niektórzy widzą dla niego rolę raczej dżokera w talii. Bardziej chodzi o sposób, w jaki całą operację przeprowadzono.
Rezygnacja selekcjonera
Podczas meczu z Finlandią kibice wyzywali i wzywali selekcjonera do dymisji. Po klęsce w Helsinkach na selekcjonera spadła dodatkowa fala krytyki. W czwartek rano Polski Związek Piki Nożnej zamieścił oświadczenie selekcjonera. „Doszedłem do wniosku, że w obecnej sytuacji najlepszą decyzją dla dobra drużyny narodowej będzie moja rezygnacja ze stanowiska selekcjonera. Pełnienie tej funkcji było spełnieniem moich zawodowych marzeń i największym życiowym zaszczytem” – czytamy w oświadczeniu Michała Probierza. „Bardzo dziękuję wszystkim moim współpracownikom, pracownikom PZPN. Zawsze mogłem na Was liczyć. Dziękuję za zaufanie prezesowi i zarządowi PZPN. Dziękuję oczywiście wszystkim piłkarzom, z którymi miałem przyjemność spotkać się na tej drodze. Będę trzymał za Was wszystkich kciuki, ponieważ reprezentacja jest naszym wspólnym dobrem narodowym. Pragnę podziękować również naszym wspaniałym kibicom. Jesteście z nami na dobre i na złe. Gdziekolwiek grała reprezentacja, tam słychać było Wasze wsparcie” – podsumował ustępujący selekcjoner. PZPN podziękował Michałowi Probierzowi za dotychczasową pracę.
Początki były całkiem miłe
Michał Probierz drużynę narodową przejął we wrześniu 2023 roku, po makabrycznej, choć krótkiej kadencji Fernando Santosa. Początkowo, choć przed wyborem nie był faworytem kibiców i mediów, zyskał sympatię. Umiał rozmawiać z dziennikarzami, dogadał się z Robertem Lewandowskim. Bezpośredniego awansu na Euro nie uratował, jednak baraż z Estonią (5:1) i Walią (0:0, wygrana po karnych) dał wyjazd na upragniony turniej. Niebawem zaczęła się opowieść o ofensywnej grze. Biało-Czerwoni w meczach towarzyskich pokonali mocne Ukrainę i Turcję. Na Euro odpadli w grupie śmierci, nieźle spisali się jednak w meczu otwarcia z Holandią (1:2) i meczu o honor z Francją (1:1). Nieliczni krytycy twierdzili, że typowym dla Probierza spotkaniem było drugie, przegrane z Austrią (1:3) po bardzo słabej, bojaźliwej grze. W Lidze Narodów kadra zanotowała klęskę, spadła do Dywizji B. Plusem było jednak odważne wprowadzanie do zespołu młodych piłkarzy (czasem nawet zbyt odważne, wkurzał też brak konsekwencji – zbyt szybka rezygnacja z debiutantów).
Potem było już dużo gorzej
W Lidze Narodów Polacy na wyjeździe wygrali ze Szkocją 3:2 i przegrali z Chorwacją 0:1. Potem u siebie przegrali z Portugalią 1:3, nadzieje budził remis 3:3 z Chorwacją, po imponującej pogoni i odrobieniu wyniku. Paradoksalnie najlepiej drużyna wyglądała w rewanżu z Portugalią. Przez dłuższy czas Polacy przeważali. Jednak w końcówce Portugalczycy rozbili Biało-Czerwonych 5:1. Pechowa porażka ze Szkocją (bramka w ostatnich sekundach) spuściła drużynę Probierza do Dywizji B. Krytyka selekcjonera wzrosła, jednak jego praca miała obrońców. Podobać się mogła gra do przodu, dramatycznie wyglądała defensywa. Prawdziwy dramat zaczął się w marcu. Biało-Czerwoni wprawdzie zdobyli 6 punktów w pierwszych meczach z Litwą i Maltą, jednak styl był fatalny. Z Litwinami Probierza uratował Lewandowski, zdobywając zwycięską bramkę. Z Maltą mecz był lepszy, ale co najwyżej przeciętny. Wtedy też zaczął się konflikt z Lewandowskim, który ostro krytykował pracę sztabu. Konflikt o opaskę był apogeum. A porażka w Helsinkach przypieczętowała los selekcjonera.
Więcej o reprezentacji w najbliższym wydaniu naszego magazynu.


