Kara aresztu, ograniczenia wolności, lub grzywny grozi mężczyźnie, który kilka dni temu biegał z maczetą w rejonie Ząbkowskiej.
Chwile grozy przeżyli w miniony piątek przechodnie na Pradze, w rejonie ulicy Ząbkowskiej. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, po ulicy biegał mężczyzna z maczetą, który zaczepiał przypadkowych przechodniów. Ludzie nie kryli poważnego zaniepokojenia zachowaniem mężczyzny. Policjanci udali się na miejsce. Gdy podejrzany usłyszał sygnał radiowozu, wbiegł do kamienicy przy skrzyżowaniu ulic Ząbkowskiej i Brzeskiej. Schował się w łazience jednego z mieszkań. Obezwładnili 38-latka, założyli mu kajdanki – relacjonuje policja. W kartonie przy drzwiach funkcjonariusze znaleźli prawie metrową maczetę. Zabezpieczyli ją, a 38-latka przewieźli go do komendy przy ulicy Jagiellońskiej. Tam sprawdzili jego trzeźwość. Mężczyzna miał w wydychanym powietrzu 2,5 promila alkoholu. Trzeźwiał w policyjnej izbie zatrzymań. W sobotę policjanci przesłuchali go i przedstawili mu zarzut posiadania niebezpiecznych przedmiotów w miejscu publicznym – podsumowuje policja. Mężczyźnie może grozić kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 3 tysiące złotych.



