Praskie szkoły bez zerówek. Rodzice zdziwieni, opozycja protestuje, argumenty dzielnicy
Według jednych mądra odpowiedź na wyludnienie dzielnicy, według innych ucieczka od problemu. Likwidacja szkolnych zerówek na Pradze mocno podzieliła dzielnicowych radnych. Zwołana w sprawie nadzwyczajna sesja Rady Dzielnicy miała burzliwy przebieg. O sprawie porozmawialiśmy też z rodzicami dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym z Pragi.
Według pedagogów zerówka w szkołach to lepsze rozwiązanie dla tych dzieci, które są gotowe na bardziej intensywną edukację, w trybie zbliżonym do szkolnego. Z kolei zerówka w przedszkolu to doskonała oferta dla tych maluchów, które potrzebują więcej czasu, by zaadaptować się do warunków nauki w szkole. Teoretycznie wybór należy do rodziców. Jednak na Pradze go nie będzie. Zerówki będą jedynie w przedszkolu. Temat likwidacji oddziałów przedszkolnych w praskich szkołach był jednym z głośniejszych w poprzednim tygodniu w Warszawie. Stał się powodem zwołania nadzwyczajnej sesji Rady Dzielnicy w czwartek, 30 stycznia. Władze dzielnicy i wspierający je radni Lewicy, Koalicji Obywatelskiej oraz Porozumienia Dla Pragi tłumaczyli decyzję między innymi względami demograficznymi i kiepskimi warunkami w praskich szkołach. Radni opozycji z Prawa i Sprawiedliwości oraz Kocham Pragę twierdzili, że to wymówki, by uciec od odpowiedzialności. Przedstawiciele klubów koalicyjnych twierdzili, że oburzenie opozycji jest motywowane jedynie polityką. Po kolei.
Likwidacja zerówek w siedmiu szkołach
8 stycznia 2025 roku Zarząd Dzielnicy Praga-Północ przyjął siedem uchwał o likwidacji oddziałów przedszkolnych w praskich podstawówkach. Dla każdej placówki jest osobna uchwała, o podobnej treści. „Występuje się do Prezydenta m.st. Warszawy z wnioskiem o podjęcie inicjatywy uchwałodawczej w sprawie zamiaru przekształcenia z dniem 31 sierpnia 2025 r. Szkoły Podstawowej nr 30 im. Powstańców 1863 r. w Warszawie, ul. Kawęczyńska 2. Kolejne uchwały o identycznej treści dotyczą pozostałych praskich placówek. A więc Szkoły Podstawowej nr 50 im. Królowej Jadwigi przy ul. Jagiellońskiej 7. Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 73 im. Króla Stefana Batorego przy ul. Białostockiej 10/18. SP nr 127 im. Henryka Sienkiewicza przy ulicy Kowieńskiej 12/20. Także SP nr 258 im. gen. Jakuba Jasińskiego przy ul. B. Brechta 8 oraz SP z Oddziałami Integracyjnymi nr 354 im. Adama Asnyka przy ul. Otwockiej 3a. Wreszcie SP nr 395 im. Rotmistrza Witolda Pileckiego przy ul. J. Sierakowskiego 9.
Uciekanie od problemu vs polityczna hucpa
Decyzja wywołała duże poruszenie. Przeciwko decyzji ostro wystąpiły opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość oraz Kocham Pragę. Radny dzielnicy Karol Szyszko wystąpił z interpelacją. Domaga się w niej przekazania dokładnych analiz demograficznych, informacji o tym, ilu nauczycieli straci pracę w związku z planowanymi zmianami i czy będą kolejne redukcje etatów w szkołach. Władze dzielnicy tłumaczyły, że powodów likwidacji oddziałów przedszkolnych w szkołach jest kilka. Pierwszym jest demografia. Praga należy do najszybciej wyludniających się dzielnic Warszawy. Drugim powodem jest infrastruktura. Szkoły nie spełniają bowiem wymogów przeciwpożarowych, które są dużo bardziej wyśrubowane dla przedszkoli, niż szkół. Radni opozycji twierdzą, że likwidacja oddziałów przedszkolnych to ze strony dzielnicy ucieczka od problemu. Według nich radni wolą zerówki zlikwidować, zamiast poprawić infrastrukturę. Opozycja argumentuje też, że będą powstawać nowe inwestycje deweloperskie, wprowadzać się będą rodziny z dziećmi, co zrównoważy problemy demograficzne. Radni koalicyjni działania opozycji określają jako polityczną hucpę, wywoływanie awantury u progu kampanii prezydenckiej.
Co na to rodzice?
Tyle lokalni politycy. O sprawę zapytaliśmy tych, których problem ten bezpośrednio dotyczył, lub dotyczy. Pani Małgorzata jest psychologiem i mamą dwójki dzieci. Starszy synek w zerówce już był dwa lata temu, młodsza córeczka pójdzie do niej w roku 2026. – Jeśli chodzi o moje dzieci, trochę z konieczności syn poszedł do zerówki w szkole, bo przeprowadziliśmy się z innego osiedla. I uznaliśmy, że skoro i tak już zmienia placówkę, zerówka w szkole będzie rozwiązaniem lepszym. Natomiast córeczkę nawet bez likwidacji oddziałów przedszkolnych w szkole posłalibyśmy do zerówki w przedszkolu. Moim zdaniem to rozwiązanie lepsze z kilku względów. Po pierwsze przedłużamy dziecku czas dzieciństwa. Po drugie, nie wyrywamy go ze środowiska, w którym się rozwija. Zerówka w szkole jest fajna wtedy, gdy dziecko nie uczęszczało do przedszkola. Wtedy faktycznie lepiej od razu wdrożyć je do tego trybu szkolnego. W przypadku malucha, który uczęszcza do przedszkola, nie należy go stamtąd przedwcześnie wyrywać – mówi.
Nie tylko praski ewenement
Jak dodaje, spór o zerówki mocno ją zaskoczył. – Oczywiście, że lepiej, jak dzieci mają wybór. Jednak likwidacja oddziałów przedszkolnych nie jest jakimś praskim ewenementem. Wcześniej podobne decyzje podejmowano w innych dzielnicach. Zerówki w szkołach to koszty. Choćby śniadania. Uczniom w szkole się ich nie serwuje. W przedszkolu to obowiązek. Dla mnie dziś kluczową kwestią jest to, co stanie się z nauczycielami – podkreśla nasza rozmówczyni. Według zapowiedzi władz dzielnicy wszyscy nauczyciele z likwidowanych oddziałów przedszkolnych mają znaleźć zatrudnienie. Troszkę inaczej na sprawę zapatruje się cytowany przez nas w poprzednim materiale pan Krzysztof. „Byłem przekonany, że obie córeczki będę zawoził do jednej placówki. To duże ułatwienie. Ta decyzja mnie zaskakuje, powinien być moim zdaniem wybór […] Mam nadzieję, że urzędnicy z decyzji się wycofają – mówi. – Osobiście likwidacja oddziałów przedszkolnych w szkołach mi nie przeszkadza. Natomiast za palącą sprawę na dziś w dzielnicy i w całej Warszawie uważam brak żłobków – podsumowuje pani Małgorzata.
„Nowy Telegraf Warszawski” nr 3(103) 3 – 16 lutego 2025




