Spór polityczny w Polsce jest coraz ostrzejszy, a partie polityczne nierzadko mają już nie sympatyków, i wyborców, ale wręcz wyznawców. I wyznawcy ci coraz częściej żądają od nas, abyśmy się mocno określili, czy jesteśmy z PiS-em, czy „antypisem”. Dziękujemy, postoimy.
„Nowy Telegraf Warszawski” jest medium konserwatywnym, większość z nas ma poglądy bliskie nurtowi niepodległościowemu. Jesteśmy jednak przekonani, że do partii jako takich należy trzymać dystans. Co więcej – w sprawach Warszawy bardzo krytycznie odnosiliśmy się do zdominowanych przez PO władz stolicy. W sprawach ogólnopolskich przez lata krytykowaliśmy rządzący przez dwie kadencje PiS. Stołeczny samorząd krytykujemy za aferę reprywatyzacyjną w czasie Hanny Gronkiewicz-Waltz. I brak odcięcia się od poprzedniczki, skręt w lewo i brak wizji rozwoju stolicy pod rządami Rafała Trzaskowskiego. Z kolei po 2015 roku krytykowaliśmy PiS za błędną politykę wobec polskich firm, skopaną w naszej ocenie reformę sądów. W okresie pandemii chaotyczne lockdowny, bieganie od ściany do ściany. Patrząc szerzej – jesteśmy prozachodni, uważamy współczesną, posowiecką Rosję za największe zagrożenie. Dostrzegamy też jednak niebezpieczeństwa płynące z istniejącej na Zachodzie politycznej poprawności i działań nierzadko prorosyjskiej skrajnej lewicy. Oraz rosnącej w siłę też często prorosyjskiej skrajnej prawicy. Widzimy zagrożenia ze strony Chin, fundamentalizmu islamskiego, ale też monopoli światowych korporacji, w tym korporacji medialnych.
Zwalczać patologie w Kościele, ale nie religię jako taką
Dostrzegamy kryzys i degrengoladę w Kościele katolickim, ale też uważamy, że tradycja i wartości chrześcijańskie pozostają fundamentem łacińskiej cywilizacji i naszej tożsamości. A więc Kościół należy zmieniać, oczyszczać, ale zwalczać patologię, nie religię, wartości, symbole, czy instytucję jako taką. W kwestiach gospodarki (także biznesu medialnego) jesteśmy zwolennikami stawiania na drobną własność prywatną, która powinna być podstawą polskiej i europejskiej klasy średniej. Dlatego w polityce miejskiej tak mocno jesteśmy za drobnym rzemiosłem, handlem, małymi sklepami i bazarkami. Wreszcie kwestia polityki – tu uważamy, że trzeba skończyć z traktowaniem polityków jako wybrańców narodu. A traktować ich jako usługodawców. Ludzi, którzy są przez nas wynajęci do wykonania konkretnej pracy. I z wykonania tej pracy powinni być rozliczeni. Zdarza się, że od obydwu stron politycznej wojny w Polsce obrywamy. Nas to jednak tylko mobilizuje. Bo choć możemy popełnić błędy, robimy to, co uważamy za słuszne. I nie zamierzamy się zmieniać.
Materiał archiwalny. Tekst mimo upływu czasu, zmiany władzy w Polsce nie stracił na aktualności. Publikujemy niemal w całości (z drobnymi skrótami).







