Bobrza nora pojawiła się w Warszawie, przy ulicy Radzymińskiej. Była to sytuacja groźna i dla zwierzęcia i dla poruszających się ulicą aut. Na szczęście sprawę rozeznał przejeżdżający tamtędy przedstawiciel stowarzyszenia Nasz Bóbr. Miejscy drogowcy opisali akcję.
Dzikie zwierzęta w stolicy to już codzienność. Czasami dziki, innym razem łosie. Niedawno na Radzymińskiej pojawił się bóbr. Od akcji zabezpieczenia terenu minęło kilka tygodni, teraz szczegóły opisał Zarząd Dróg Miejskich.
Bóbr na Radzymińskiej
Zwierz, dla którego w lesie zagrożeniem są wilki i rysie, a na młodsze osobniki polują mniejsze drapieżniki, np. lisy. W mieście dla bobrów groźne są przede wszystkim duże psy. Także jednak ruchliwa ulica i jeżdżące samochody. Z kolei „praca” bobra przy podgryzaniu drzew i podkopywaniu drogi mogła być niebezpieczna dla ludzi. Jak podał ZDM, wszystko zaczęło się pod koniec października. Bogdan Kalinowski ze stowarzyszenia Nasz Bóbr jechał rowerem do pracy. Po drodze zauważył nadgryzione pnie drzew i krzewów. Niektóre leżały na ziemi, nie było wątpliwości, że to efekt działań bobrów. Po kilku godzinach nagrał bobra jedzącego gałęzie. 2 listopada przez aplikację Warszawa 19115 przekazał wiadomość: „Radzymińska między ul. Bystrą a Ząbkami, po drugiej stronie stacji BP, bobrza nora zapadła się bezpośrednio przy ulicy. Prośba o sprawdzenie, czy nie ma zagrożenia osunięcia się nawierzchni i zadbanie o zwierzę”. Zadzwonił też na miejską infolinię i przekazał zdjęcia – relacjonuje ZDM.
Akcja zabezpieczająca
Sprawą zajął się Zarząd Dróg Miejskich, któremu podlega ulica Radzymińska. Pogotowie drogowe potwierdziło, że znajduje się tam zapadlisko w trawniku. Miało pół metra głębokości, biegło w kierunku rowu melioracyjnego. Na skarpie znajdowała się nora. Na szczęście jezdnia nie była uszkodzona – informował ZDM. Drogowcy miejsce zabezpieczyli i czasowo je wygrodzili. Potem działania podjął Zakład Remontów i Konserwacji Dróg, na miejscu pojawili się przedstawiciele stowarzyszenia Nasz Bóbr. Sprawdzili, czy bobra nie ma w środku. Gdy potwierdzili, że nora jest pusta, ekipa miejska zasypała dziurę przy jezdni. Wypełniła ją piaskiem z cementem, co miało na tyle utwardzić ziemię, by ta się nie zapadła. Trwają rozmowy między przedstawicielami stowarzyszenia Nasz Bóbr a Zarządem Zieleni, Zarządem Dróg Miejskich i zarządem okolicznych ogródków działkowych, by zabezpieczyć na przyszłość jezdnię i drzewa. Z uwagi na warunki atmosferyczne postawienie na przykład płotka odgradzającego to miejsce od jezdni jest niemożliwe. W przyszłości jednak warte rozważenia – podaje ZDM.



