Dziecko, nawet trochę starsze na placu zabaw? Normalna rzecz. Gorzej, gdy na spotkaniu obciąga z gwinta butelkę czystej. A do takiego zdarzenia doszło właśnie na Ursynowie.
Kilka dni temu przed godziną 18.00 15-latek z Ursynowa poszedł z kolegami do Parku Cichociemnych Spadochroniarzy na Natolinie. Siedli a placu zabaw. Jak informuje straż miejska chłopiec do „towarzystwa” wziął ze sobą… butelkę wódki. Kilkanaście minut później grupkę młodzieży na placu zabaw zauważyli funkcjonariusze straży miejskiej. Gdy podjechali bliżej zorientowali się, że jeden z nieletnich nie tylko ma butelkę pełną alkoholu, ale ją właśnie opróżnia. Chłopak nie miał przy sobie dokumentów, a z jego oświadczenia wynikało, że jest 15-letnim mieszkańcem stolicy. Strażnicy dokonali wstępnej obserwacji nieletniego. Okazało się, że nie wymaga on opieki medycznej. Wtedy wezwali na miejsce matkę chłopca. Gdy kobieta przyjechała na miejsce, strażnicy przekazali jej syna – podsumowuje straż miejska. Sprawa może wyglądać nieco groteskowo, ale śmieszna bynajmniej nie jest. Alkohol w przypadku dzieci i młodzieży sieje dużo większe spustoszenie niż wśród dorosłych. Szkodliwe może być i samo spożycie, i zdecydowanie krótsza jest droga do uzależnienia.



