Pęknięcie stalowej konstrukcji sprawia, że środowy mecz Polska-Chile na Stadionie Narodowym nie odbędzie się. Największym problemem jest jednak to, że usterka nastąpiła przeszło dziesięć lat po odbiorze obiektu. Awarii uległa konstrukcja, która miała przetrwać 50 lat. Jedyni zadowoleni to nie interesujący się piłką mieszkańcy Saskiej Kępy i Kamionka. Nie będzie meczu, nie będzie utrudnień.
Ale sama awaria, do której doszło akurat w Dzień Niepodległości, w piątek 11 listopada szokuje. W środę, 16 listopada na Narodowym Polska miała podejmować Chile w towarzyskim spotkaniu. Mecz miał być nie tylko ostatnim sprawdzianem przed Mistrzostwami Świata. Celem było też ponowne „zaczarowanie” stadionu.
Mieli znów zaczarować stadion
Przez lata Narodowy był twierdzą nie do zdobycia. Miano szczęśliwego zyskał osiem lat temu, 11 października 2014 roku, w meczu z Niemcami. Podopieczni Adama Nawałki podejmowali mistrzów świata, Niemców. I sensacyjnie wygrali 2:0. Potem odnieśli tu wiele cennych zwycięstw, choćby z Irlandią, dające awans do mistrzostw Europy. Rok temu Biało-Czerwoni dowodzeni przez Paulo Sousę przegrali z Węgrami. W tym roku, już pod wodzą Czesława Michniewicza z Belgią i Holandią. Mecz z Chile miał udowodnić, że stadion jednak jest szczęśliwy. To nie udowodni. Niektórzy wspominają narodowy basen przed meczem z Anglią w 2012 roku. Ulewa zalała boisko, bo ktoś zapomniał zamknąć dachu. Ale wtedy następnego dnia mecz się odbył. Dziś problem jest poważniejszy: „Dopóki nie stwierdzimy, że jest bezpiecznie, to nie wpuścimy ludzi na stadion. Element, który uległ usterce mocuje jedną z trzech głównych lin, na których zawieszona jest iglica. Część, która uległa pęknięciu jest wielkości samochodu osobowego. Iglica waży 60 ton” – powiedział w wywiadzie dla portalu Sportowe Fakty Wp.pl Włodzimierz Dola, prezes PGE Narodowego.
Wrócą słowa krytyki?
Warto przypomnieć, że po oddaniu obiektu nie brak było głosów bardzo krytycznych co do ustanowienia Stadionu Narodowego w tym miejscu. Przeciwnicy tego rozwiązania utrzymywali, że Stadion Dziesięciolecia (poprzednik Narodowego) nie był dla Polaków zbyt szczęśliwym stadionem (w przeciwieństwie do Stadionu Śląskiego w Chorzowie i Stadionu Wojska Polskiego w Warszawie). Liczne imprezy na Narodowym generowały szereg utrudnień. Niektórzy komentatorzy uważali, że lepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie Narodowego na Legii. Ale klamka zapadła. Stadion powstał, a po meczu z Niemcami krytycy zamilkli. Serie wygranych zbudowały mit obiektu. A spełnił on rolę także na innych polach. Odbywały się tam imprezy, a w trakcie pandemii akcje szczepień, mieścił się szpital. Czy wrócą głosy zwolenników rozgrywania meczów kadry gdzie indziej? Nie wiadomo. Ale jedno jest pewne – jedynymi zadowolonymi z sytuacji mogą być nieinteresujący się piłką nożną mieszkańcy Saskiej Kępy.



