Warszawa
20/06/2026, 20:04
Clear sky
Clear sky
28°C
Ciśnienie: 1021 mb
Wilgotność: 59%
Wiatr: 3 m/s ESE
Opis: 0mm /2% / Rain
Prognoza
21/06/2026
Dzień
18
Moderate rain
32°C
Wiatr: 9.5 m/s SE
Opis: 2.5mm / 73% / Rain
Prognoza
22/06/2026
Dzień
07
Prognoza
28°C
Wiatr: 5.1 m/s NNW
Opis: 0mm / 45% / Rain
 
Subskrybuj

Najlepsza ekipa między Kałużą i Górskim. Awansu nie było, legenda została

Czarno-białe zdjęcie portretowe młodego mężczyzny ubranego w koszulkę S.S. Union.
fot. Domena Publiczna

Przed wojną największym sukcesem polskiej kadry, prowadzonej przez Józefa Kałużę było czwarte miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku i udział w MŚ we Francji w 1938. Po wojnie to oczywiście medale drużyn Kazimierza Górskiego, Antoniego Piechniczka. Ale w okresie pomiędzy kadencjami Kałuży i Górskiego za największy sukces należy uznać chyba eliminacje MŚ 1958. Do awansu brakło niewiele. A wygrana z ZSRR w Chorzowie ma już status legendy, porównywalny z meczami z Anglią w 1973 roku i Niemcami w 2014.

Reprezentacja Polski przed wojną w pierwszym turnieju (1930) nie startowała. W eliminacjach MŚ 1934 odpadła po politycznym walkowerze z późniejszym wicemistrzem świata, zespołem Czechosłowacji. A w 1938 awansowała, po wyeliminowaniu Jugosławii. W samym turnieju Biało-Czerwoni rozegrali dramatyczny mecz z Brazylią (5:6). Rekord, cztery gole w jednym spotkaniu ustanowił wtedy Ernest Wilimowski. Na pierwszy powojenny mundial (1950) Polacy się nie zgłosili. W kwalifikacjach kolejnego, w 1954 roku wylosowali Złotą Jedenastkę z Węgier. Z obawy przed kompromitacją PZPN drużynę wycofał.

Pierwsze kwalifikacje po wojnie

A więc kwalifikacje MŚ 1958 były pierwszym, powojennym mundialowym startem Polaków. Awansować się nie udało, ale wstydu nie było. W rywalizacji o udział w szwedzkich Mistrzostwach Świata Biało-Czerwoni trafili do grupy 6, z drużynami ZSRR i Finlandii. Rywalizacja miała oczywisty podtekst polityczny, szczególnie, że odbywała się tuż po odwilży 1956 roku. Ekipa ZSRR sportowo była bardzo mocna. W 1956 Sborna wywalczyła mistrzostwo olimpijskie. Pierwszy mecz, 23 czerwca 1957 roku w Moskwie Polacy przegrali 0:3. Potem, 5 lipca pokonali w Helsinkach Finów 3:1 (trzy bramki Edwarda Jankowskiego). Sowieci dwukrotnie ograli Finlandię – 2:1 i 10:0. I nadszedł 20 października 1957 roku. Dzień, który przeszedł do historii polskiej piłki nożnej. Na wypełnionym po brzegi Stadionie Śląskim w Chorzowie (93 tysiące widzów) Biało-Czerwoni podejmowali ZSRR. Po kapitalnym spotkaniu pokonali Sowietów 2:1. Oba gole zdobył Gerard Cieślik.

Awansu niestety nie było 

3 listopada na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie (na terenie obecnego Stadionu Narodowego) Polacy podjęli Finów. Pewnie wygrali 4:0, bramki zdobyli Ginter Gawlik w 2 minucie, Lucjan Brychczy w 5 minucie. Po przerwie „Kici” podwyższył w 50 minucie na 3:0, a wynik ustalił Edward Jankowski w 65. Wygrana 4:0 sprawiła, że zarówno Polska, jak i ZSRR miały po tyle samo punktów. Według ówczesnego regulaminu, w razie równej liczby punktów decydowało dodatkowe spotkanie, na neutralnym terenie. W Lipsku, w NRD, Polacy przegrali z  ZSRR 0:2. Awansować się nie udało, jednak tamte eliminacje i wygrana z ZSRR na Śląskim była do czasów Kazimierza Górskiego największym powojennym sukcesem reprezentacji Polski.

Zobacz także

Komu puchar, komu łzy? Piłka w cieniu mafii i polityki. A może… wszystko w cieniu piłki

Osiem lat temu turniej w postsowieckiej, bandyckiej Rosji. Potem w Katarze, w cieniu łamania praw człowieka, morderczej pracy robotników. A dziś w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W cieniu kontrowersji…

Brazylia, Anglia, Portugalia. Oni nie wygrają mundialu. Przynajmniej statystycznie

Statystyki nie grają, więc poniższe dane warto potraktować tylko jako ciekawostkę. Jednak NIGDY mistrzem Świata nie została drużyna prowadzona przez selekcjonera z innego kraju. Co więcej – tylko dwa razy…

Powrót mistrza, Afryka wreszcie w czwórce, finał stulecia z polskim akcentem

Turniej w Katarze rozgrywany w kraju z Bliskiego Wschodu, w listopadzie i grudniu budził kontrowersje. Okazał się jednym z najlepszych w historii. A chyba najlepszy w historii (a przynajmniej od…