Niezwykłą przygodę przeżył mieszkaniec Woli. Usłyszał mocne walenie w drzwi. Gdy otworzył, by zobaczyć co się dzieje zauważył pijanego, młodego mężczyznę. Facet był bardzo agresywny, w ręku trzymał szablę. Zaatakował gospodarza.
23-letni napastnik w niecodzienny sposób zamierzał „rozprawić” się ze znajomym. Nie tylko nie polubownie, ale i po staropolsku. A więc pod wpływem oraz przy użyciu szlacheckiej szabli! Brak informacji, czy napastnik zagrzewał się staropolskim miodem, winem bądź piwem, czy bardziej „pospolitymi” trunkami. Pech chciał, że procenty nieco zaburzyły jego percepcję. I 23-latek… pomylił mieszkania i dobijał się do zupełnie przypadkowego mieszkania. Nikt nie otwierał, więc zaczął szablą uderzać w drzwi. Zdziwiony gospodarz otworzył. Zdziwił się jeszcze bardziej, gdy ujrzał furiata z szablą, atakującego jego mieszkanie! Napastnik był jednak w stanie utrudniającym walkę. Pokrzywdzony błyskawicznie go obezwładnił. I wezwał policję. Jak informuje Komenda Stołeczna Policji, zbadali napastnika alkomatem. Okazało się, że miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Pijany 23-latek tłumaczył policjantom, że przyszedł do znajomego, z którym zamierzał się „rozprawić”, jednak prawdopodobnie pomylił mieszkania, a mężczyzny z lokalu, w którym uszkodził drzwi, nie zna. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę i umieścili w policyjnej celi. Za „szlachecką fantazję” 23-latek usłyszał zarzut uszkodzenia mienia, za co grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.



