13 lat więzienia i sto tysięcy złotych na rzecz rodziny. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga wydał wyrok w sprawie śmiertelnego pobicia muzyka, Roberta Brylewskiego.

Prokurator Wojciech Misiewicz z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga chciał dla oskarżonego Tomasza J. kary 15 lat więzienia. Obrona domagała się uniewinnienia, a oskarżony prosił o łagodny wymiar kary. Tragiczną historię opisywaliśmy także na łamach Telegrafu. W styczniu 2018 roku Tomasz J. przybył do kamienicy przy ulicy Targowej. Próbował się dostać do mieszkania, w którym wcześniej mieszkała jego matka (kobieta nie wyprowadziła się rok wcześniej). Gdy otworzył mu aktualny lokator, muzyk Robert Brylewski, Tomasz J. wpadł w szał. Pobił artystę. Brylewski trafił do szpitala. Początkowo nastąpiła poprawa, po pewnym czasie jednak obrażenia wywołane pobiciem dały o sobie znać. Przez kilka tygodni muzyk był leczony w domu, kilkakrotnie trafiał do szpitala. 3 czerwca 2018 roku niestety zmarł. Jak wynika z oceny lekarskiej, śmierć spowodowały obrażenie głowy, wywołane styczniowym pobiciem. W sądzie oskarżony tłumaczył, że mieszały mu się różne świadomości, myślał, że ktoś chce zrobić krzywdę jego rodzicom. Sąd uznał go za winnego i skazał na 13 lat więzienia. Robert Brylewski był jednym z najpopularniejszych muzyków rockowych w Polsce, kompozytorem, gitarzystą, autorem tekstów. Współtworzył takie zespoły jak m. in. Brygada Kryzys, Teh Boors, Izrael, czy Armia. (ŁCz)



