Zdania ekspertów co do potencjalnego ataku Rosji na kraje NATO, w tym Polskę są podzielone. Jednak choć większość przyznaje, że pełnoskalowe uderzenie na Sojusz byłoby ze strony Putina samobójcze, to politycznie może spróbować – więcej, już próbuje – rozbić NATO. A pokojowe propozycje, nawet jeśli nierealne, muszą niepokoić.
To, co stanie się z Ukrainą, będzie papierkiem lakmusowym tego, jak USA traktuje Europę. Czy będzie zawarty jakiś separatystyczny pokój. A raczej zawieszenie broni, które – o czym pisaliśmy wielokrotnie – będzie zgniłym kompromisem. I zgniły kompromis może mieć jednak różną formę. Bo w przypadku Korei, choć zawieszenie broni nawet nie skończyło wojny (formalnie trwa ona od dekad) to wstrzymało działania zbrojne i dało wolność oraz bezpieczeństwo Korei Południowej. Z kolei porozumienia przywódców ZSRR, Wlk. Brytanii i Stanów Zjednoczonych pod koniec II wojny światowej formalnie dawały narodom Europy Środkowej swobodę w decydowaniu o sobie. A jednak wepchnęły je na dekady pod sowieckiego buta. Różnica wynikała z tego, że w Korei stacjonowali amerykańscy żołnierze, którzy byli gwarantem pokoju. W Polsce, czy Czechosłowacji system zaprowadziła Armia Czerwona. A samostanowienie było fikcją. Jeśli więc na Ukrainie nastąpiłoby porozumienie polegające na powstaniu strefy buforowej z wojskami USA – byłaby szansa, że Rosja będzie porozumienia przestrzegać. Jeśli wszystko oprze się na umowach zawartych jedynie na papierze, będzie jak z rzekomymi demokratycznymi wyborami w powojennej Polsce. Albo jak z gwarancjami wobec Ukrainy, która miała w zamian za oddanie broni nuklearnej uzyskać gwarancję nienaruszalności granic. Jak wyszło, każdy widzi. Bo choć pokój jest pożądany, pokój fałszywy posłuży jedynie mydleniu oczu państwom Zachodu i daniu Rosji czasu na odbudowę. I przygotowaniu potem ataku na szerszą skalę. Czego oby nie było.
(Materiał archiwalny, przypominamy w związku z doniesieniami o nowym planie dla Ukrainy)



