Rządy kilku państw: Wielkiej Brytanii, Szwecji, Francji, Niemiec i Holandii uważają, że Aleksiej Nawalny został zatruty śmiertelną toksyną.
Jak podał w komunikacie brytyjski MSZ, to wniosek rządów na podstawie analiz próbek od Aleksieja Nawalnego. Próbki potwierdziły obecność epibatydyny. To toksyna występująca u żab trujących w Ameryce Południowej. Nie występuje naturalnie w Rosji – czytamy w komunikacie. Warto dodać, że Rosja przekonywała, że Nawalny umarł śmiercią naturalną w rosyjskim więzieniu. Jednak według komunikatu biorąc pod uwagę toksyczność epibatydyny i zgłaszane objawy, zatrucie było bardzo prawdopodobną przyczyną jego śmierci. Nawalny zmarł, będąc w więzieniu, co oznaczało, że Rosja miała środki, motyw i okazję, by podać mu tę truciznę. Wielokrotne lekceważenie prawa międzynarodowego i Konwencji o broni chemicznej przez Rosję jest oczywiste – czytamy w komunikacie. Rosyjski opozycjonista, Aleksiej Nawalny zmarł w 2024 roku w rosyjskim więzieniu.
Nawalny nie był jedyny
Warto wspomnieć, że Rosja już wcześniej była oskarżana o trucie swoich przeciwników. Radioaktywnym polonem zabito Aleksandra Litwinienkę, byłego oficera KGB i FSB, który opisywał system władzy rosyjskich służb. Pułkownik Litwinienko na łożu śmierci o zabójstwo oskarżał władze na Kremlu. Komunikat brytyjskiego MSZ przypomina, że w 2020 roku Wielka Brytania, Szwecja, Francja, Niemcy, Holandia i partnerzy potępili użycie przez Rosję nowiczoka do otrucia Aleksieja Nawalnego. Stało się to po użyciu przez Rosję nowiczoka w Salisbury w 2018 roku, co doprowadziło do tragicznej śmierci Brytyjki, Dawn Sturgess. W obu przypadkach tylko państwo rosyjskie miało połączone środki, motyw i lekceważenie prawa międzynarodowego, by przeprowadzić ataki – brzmi komunikat. W Rosji w tragicznych okolicznościach ginęli też m.in. niewygodna dla Kremla dziennikarka Anna Politkowska w 2006 roku, zastrzelona w Moskwie w urodziny Putina. Również w Moskwie od kul zginął inny krytyk Kremla, Borys Niemcow (27 lutego 2015 roku).



