Gdyby wybór kadry na spotkania barażowe o awans do Mistrzostw Świata należał do medialnych i internetowych komentatorów, nagle okazałoby się, że można z nich utworzyć alternatywną drużynę. W rzeczywistości zarówno selekcjoner Jan Urban, jak i drugi trener, Jacek Magiera studzą nastroje. Mówią, że baraż to czas na eksperymenty, choć ktoś wyróżniający się może się pojawić. Przyglądamy się zawodnikom, którzy dotąd nie byli powołani przez obecnego selekcjonera, a są typowani do kadry.
Biało-Czerwoni zajęli drugie miejsce w grupie eliminacyjnej do Mistrzostw Świata w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Wyprzedzili Litwę, Maltę i Finlandię, lepsza była jedynie Holandia (choć oba spotkania z Pomarańczowymi zakończyły się remisami). Awans bezpośredni wywalczyli niestety jedynie mistrzowie grup, wicemistrzowie trafili do baraży razem z najlepszymi zespołami z Ligi Narodów. Biało-Czerwoni w półfinale barażu zmierzą się na Stadionie Narodowym z Albanią. Jeśli awansują, zagrają na wyjeździe ze zwycięzcą pary Ukraina – Szwecja. Zwycięzca finału pojedzie na mundial. Co ciekawe, przegrani w półfinałach także zagrają mecz towarzyski między sobą. Trudno jednak wyobrazić sobie atmosferę takiej batalii. Polacy są faworytem starcia z Albanią, a szanse ze Szwecją lub Ukrainą są chyba wyrównane. Nie ma miejsca na potknięcia, więc także czasu na eksperymenty. Jeśli jednak ktoś się wyróżnia może i powinien być powołany. Dotyczy to jednak naprawdę zawodników niezbędnych. Tymczasem wśród osób komentujących w rozmaitych mediach pada wiele nazwisk zawodników, którzy mieliby być nadzieją na baraże.
Bramka. Kilku niezłych, ale trzon nie do ruszenia
Patrząc realnie, większość typowanych nie ma szans na powołanie, a tym bardziej na grę. Kto jednak może stanowić alternatywę, bądź uzupełnienie dla obecnych kadrowiczów? Nie wymieniamy tu piłkarzy takich jak np. Arkadiusz Pyrka, bo on powołanie już kiedyś dostał. Chodzi o debiutantów i ludzi, którzy w kadrze grali, ale nie otrzymali powołania od Jana Urbana. Bramka – tu pada nazwisko Mateusza Lisa. Bramkarz ten robi furorę w tureckim Goztepe, niektórzy wróżą mu wielki transfer. Numerem dwa może być Cezary Miszta. Były golkiper Legii miał świetne wejście do ligi portugalskiej w Rio Ave. Teraz radzi sobie nieco gorzej. „Trójką” Sławomir Abramowicz z Jagiellonii. W kadrze są już jednak Łukasz Skorupski, Kamil Grabara. Słabiej spisywał się Bartłomiej Drągowski, ale w odwodzie jest również powoływany Mateusz Kochalski i Bartosz Mrozek z Lecha Poznań. Mało prawdopodobne, by ktokolwiek ryzykował powołanie debiutantów na taką pozycję przed arcyważnymi meczami.
Obrona pewna, szansa dla Walukiewicza?
W obronie wciąż jest „polski mur” z FC Porto, czyli Jan Bednarek i Jakub Kiwior. Także bardzo solidny Tomasz Kędziora z PAOK Saloniki w odwodzie doświadczony Bartosz Bereszyński z Palermo. Przemysław Wiśniewski nie zachwycił na początku swojej przygody w Widzewie Łódź, Jan Ziółkowski stracił miejsce w AS Roma. Raczej wypadnie dowołany awaryjnie w listopadzie Kryspin Szcześniak z Górnika Zabrze. W formacji obronnej jest więc większa szansa na powołanie kogoś nowego. Kto ma szansę? Naszym zdaniem najbliżej jest Sebastian Walukiewicz, który gra na solidnym poziomie w Serie A, w Sassuolo. I ma doświadczenie w reprezentacji. W Bundeslidze furorę robi Kacper Potulski z Mainz, w polskiej Ekstraklasie Oskar Wójcik z Cracovii. Druga trójka to Patryk Peda z Palermo, młodziutki Wojciech Mońka z Lecha Poznań oraz wracający po kontuzji Ariel Mosór z Rakowa Częstochowa. Patrząc realnie, na powołanie na dziś ma szansę Walukiewicz, Potulski w razie awansu na mundial. Pozostali to melodia przyszłości.
Kto na wahadłach
W przypadku wahadłowych pewniakami są Nicola Zalewski i Matty Cash. Zalewski może jednak grać wyżej, poza tym w półfinale pauzuje za kartki. Jednak w odwodzie na lewym wahadle jest Michał Skóraś. Kontuzje odnieśli za to Paweł Wszołek i Przemysław Frankowski. Największe szanse na ich zastąpienie ma Arkadiusz Pyrka, zawodnik St. Pauli Hamburg z Bundesligi. Był już powołany, a nawet zdążył zadebiutować u trenera Urbana. Kto ewentualnym kandydatem? Doskonale w Jagiellonii wygląda Norbert Wojtuszek, którego Jan Urban zna z Górnika Zabrze. Po lewej stronie może być jego kolega z „Jagi”, Bartłomiej Wdowik. Pozostała dwójka to Robert Gumny z Lecha Poznań i Michał Karbownik. Hertha Berlin gra w 2 Bundeslidze, a były zawodnik Legii występuje w większości spotkań. Prawdę mówiąc, szanse na dowołanie nowych wahadłowych, nawet przy kontuzjach Wszołka i Frankowskiego, są niewielkie. Selekcjoner powoła Pyrkę. Z piłkarzy, których dotąd nie powołał, najbliżej wydaje się Wojtuszek, ale szanse wydają się minimalne.
Spektakularny powrót w drugiej linii
W środku pomocy szykuje się za to spektakularny powrót. Oczywiście pewniakami są Piotr Zieliński, Sebastian Szymański, Bartosz Slisz. Jednak w Feyenoordzie wrócił do gry Jakub Moder. Jan Urban dotąd go nie powołał, ale powodem absencji była kontuzja. Jednocześnie jest zawodnikiem o profilu wymarzonym przez obecnego selekcjonera. Moder jest idealnym defensywnym pomocnikiem, jeśli drużyna chce prowadzić grę. Może grać jako „szóstka”, „ósemka”, „dziesiątka”. W zespole Feyenoordu zdarzało się mu być obrońcą i… napastnikiem. Ten powrót wydaje się pewny. Słabiej spisują się dotychczasowi kadrowicze. Jakub Piotrowski długo leczył kontuzję, a Bartosz Kapustka gra w dołującej do niedawna Legii. Jesienią się sprawdził, ostatnio było jednak gorzej. Od spotkań z Cracovią i Radomiakiem może zależeć ewentualne powołanie. To dostanie raczej Kacper Kozłowski. Z niepowołanych dotąd przez Urbana piłkarzy oprócz Modera najczęściej pada nazwisko Tarasa Romańczuka. Gracz Jagiellonii decyduje o sile swojego klubu, w reprezentacji dotąd nie zawodził. Jest jedno „ale”.
Kontuzje problemem
Jedynym argumentem przeciwko powołaniu Romańczuka jest jego zdrowie. Zawodnik wyszedł w pierwszym składzie na Holandię na Euro 2024. Wypadł bardzo dobrze, ale w następnym meczu był już niedostępny. W Lidze Narodów było podobnie. Oczywiście można powołać go jako np. rezerwowego. Jednak scenariusz, w którym gracz Jagiellonii „zagra szefa” z Albanią, a nie będzie do gry w drugim meczu, jest dość realny. Choć z gry na pewno powołanie mu się należy. Poza Moderem i Romańczukiem media promowały jakiś czas temu Oskara Repkę z Rakowa, jednak nie jest to piłkarz o profilu lubianym przez Jana Urbana. W lidze dobrze sobie radzą Filip Kocaba z Zagłębia Lubin, Mateusz Kowalczyk z GKS Katowice i Antoni Kozubal z Lecha Poznań. Kogo powoła Jan Urban? Niemal pewniakiem może być Moder, jakieś nadzieje na powołanie można mieć w przypadku Romańczuka. Pozostali raczej muszą na swoją szansę poczekać.
„Dziesiątki” i skrzydłowi
Wśród piłkarzy ofensywnych jest kłopot bogactwa. Jakub Kamiński wyrósł na filar drużyny narodowej, pewną pozycję ma wspomniany Zalewski. Wyżej może wystąpić Sebastian Szymański oraz Kacper
Kozłowski. W kadrze jest też doświadczony Kamil Grosicki oraz młody Filip Rózga. Kto dodatkowo? Wydaje się, że tym razem selekcjoner powoła jednak Oskara Pietuszewskiego, który przebojem wdarł się do FC Porto. Jest wiele głosów za powołaniem Bartosza Nowaka. I lider GKS Katowice ma fantastyczny czas w lidze. Ma też jednak 32 lata, brak doświadczenia na szczeblu międzynarodowym. Byli już zawodnicy fenomenalni w lidze, którzy w reprezentacji się nie przebijali (legenda Legii Leszek Pisz). Nowak ma jednak bardzo celne podanie, na boisku widzi wiele. Problemem jest też jednak kłopot bogactwa na jego pozycji. Dobrze w lidze tureckiej zaaklimatyzował się Adrian Benedyczak. Dobrze w Rakowie radzi sobie Michael Ameyaw. Jednak realne szanse na powołanie ma chyba tylko Pietuszewski.
Atak. Poza „Lewym” trochę posucha
Do niedawna atak wydawał się najmocniejszą obok bramki pozycję w drużynie narodowej. Jednak poza zbliżającym się do końca kariery Robertem Lewandowskim, pozostali się przyblokowali. Niewiele na razie bramek ma Adam Buksa w Udinese, Karol Świderski w Panathinaikosie grywa ogony. Krzysztof Piątek w lidze katarskiej raczej oddalił się od reprezentacji. A Arkadiusz Milik od dwóch lat leczy kontuzję. Stąd wydaje się, że powołania otrzymają „Lewy”, Buksa i Świderski, jednak czwartym napastnikiem (jeśli taki w ogóle się pojawi) będzie ktoś nowy. Tu wśród niepowołanych przez Jana Urbana zawodników są Mateusz Żukowski, strzelający jak na zawołanie w Magdeburgu (2 Bundesliga) oraz z polskiej ekstraklasy: Mariusz Stępiński z Korony Kielce, Sebastian Bergier z Widzewa Łódź oraz Karol Czubak z Motoru Lublin. Tu o ewentualnym powołaniu zdecydują indywidualne predyspozycje piłkarzy i to, kto pasować będzie sztabowi szkoleniowemu. Choć atutem Stępińskiego może być jego ogranie międzynarodowe (był w kadrze na Euro 2016 we Francji). Możliwe też jednak, że selekcjoner zamiast czwartego napastnika powoła dodatkową „dziesiątkę”, wtedy może udałoby się zmieścić Pietuszewskiego z Nowakiem.
Pretendenci do kadry (ustawienie 1-3-4-3)
Mateusz Lis – Sebastian Walukiewicz, Oskar Wójcik, Kacper Potulski – Norbert Wojtuszek, Jakub Moder, Taras Romańczuk, Bartłomiej Wdowik – Bartosz Nowak, Oskar Pietuszewski, Mateusz Żukowski
Cezary Miszta – Ariel Mosór, Patryk Peda, Wojciech Mońka – Robert Gumny, Filip Kocaba, Antoni Kozubal, Michał Karbownik – Michael Ameyaw, Adrian Benedyczak, Mariusz Stępiński
Sławomir Abramowicz, Mateusz Kowalczyk, Sebastian Bergier, Karol Czubak
Realne szanse na powołanie: Sebastian Walukiewicz, Jakub Moder, Oskar Pietuszewski
Małe szanse na powołanie: Taras Romańczuk, Bartosz Nowak
Reasumując, lista powołanych będzie zapewne zbliżona do tej z listopada, a korekty będą niewielkie.



