Był niezłym piłkarzem, ale przede wszystkim fenomenalnym selekcjonerem. To on przywrócił polską piłkę na światowe areny. Wywalczył olimpijskie złoto w Monachium i srebro cztery lata później w Montrealu. Zapewnił pierwszy po wojnie awans na mistrzostwa Świata i trzecie miejsce na turnieju w RFN w 1974 roku. 2 marca minęło 105 lat od narodzin Kazimierza Górskiego.
Lwowski akcent, popularne powiedzonka („piłka jest okrągła, bramki są dwie”, „mecz można wygrać, przegrać, albo zremisować”, „to bardzo dobry trener, ale nie ma wyników”). Przede wszystkim jednak prawdziwa legenda polskiej piłki nożnej. Kazimierz Górski urodził się 2 marca 1921 roku we Lwowie. Grał we lwowskich drużynach. Po wojnie przybył do Warszawy, reprezentował barwy Legii. Szczupły i błyskotliwy zyskał pseudonim „sarenka”. Jeden raz wystąpił w reprezentacji narodowej – w przegranym aż 0:8 spotkaniu z Danią. W spotkaniu tym szybko doznał jednak kontuzji, więc za porażkę winić go nie sposób. Natomiast najbardziej i na zawsze kojarzony będzie jako selekcjoner.
Selekcjoner po czasie posuchy
Górski pracował z reprezentacjami juniorskimi i młodzieżowymi. Bywał też asystentem selekcjonerów. W 1970 roku został selekcjonerem reprezentacji Polski. Warto przypomnieć, w jakim czasie obejmował kadrę. Polacy ostatni sukces w piłce nożnej odnieśli w latach 30.– zdobyli czwarte miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku oraz wzięli udział na MŚ we Francji dwa lata później, gdzie odpadli po dramatycznym spotkaniu z Brazylią. Po II wojnie światowej nie brak było świetnych zawodników (Edward Szymkowiak, Ernest Pohl, Jan Liberda, Lucjan Brychczy), ale sukcesów reprezentacja nie odnosiła. Dwa razy udało się awansować (bez sukcesu) na Igrzyska Olimpijskie – w 1952 i 1960 roku. Były pojedyncze sukcesy, jak wygrana z ZSRR na Stadionie Śląskim w Chorzowie, wtedy awansu było najbliżej, jednak w kolejnych imprezach typu Mistrzostwa Świata czy raczkujące Europy Biało-Czerwonych nie było. I właśnie wtedy, po latach totalnej posuchy nowym selekcjonerem został Kazimierz Górski.
Olimpijskie złoto, na mundial po 34 latach
Posucha nie oznaczała pustyni, pan Kazimierz miał na kim budować. Było za to, na czym budować. Pojawiło się nowe pokolenie piłkarzy, sukcesy odniosły polskie kluby – w 1970 roku Górnik Zabrze dotarł do finału Pucharu Zdobywców Pucharów, a Legia Warszawa do półfinału Pucharu Mistrzów. Górskiemu nie udało się awansować na mistrzostwa Europy, ale zakwalifikował się na Igrzyska Olimpijskie w Monachium w 1972 roku. Tam Biało-Czerwoni zdobyli złoty medal! A Kazimierz Deyna został królem strzelców turnieju. W roku 1973 doszedł kolejny sukces – po wygraniu grupy z Walią (0:2 w Cardiff i 3:0 w Chorzowie) i Anglią (2:0 w Chorzowie, 1:1 na Wembley) udało się wywalczyć pierwszy po wojnie awans do mistrzostw Świata. Na turniej w RFN podopieczni Kazimierza Górskiego jechali bez najlepszego chyba napastnika Świata – Włodzimierza Lubańskiego, który uległ koszmarnej kontuzji oraz bez Jana Banasia, któremu nie pozwolono jechać na turniej z przyczyn politycznych.
Zadziwili piłkarski świat
Szans w grupie z wicemistrzami Świata Włochami i mocną Argentyną Polakom nie dawano. Mimo to Biało-Czerwoni osiągnęli niebywały sukces – po wygranych w grupie z Argentyną (3:2), Haiti (7:0) i Włochami (2:1) awansowali do najlepszej ósemki. Wtedy w tej fazie mundialu nie było ćwierćfinałów, ale dwie grupy po cztery zespoły. Orły trafiły na gospodarzy – Republikę Federalną Niemiec, Jugosławię i Szwecję. W ciężkim meczu ograły Szwedów (1:0). Potem była wygrana z Jugosławią (2:1). Niemcy mieli lepszą różnicę bramek, więc by awansować do finału, trzeba było wygrać, remis premiował gospodarzy. W rozgrywanym w fatalnych warunkach spotkaniu, po oberwaniu chmury, przy stojącej wodzie, Polacy ulegli gospodarzom – zespołowi RFN 0:1. Nie byli słabsi, mieli swoje sytuacje, choć rywale również – Jan Tomaszewski obronił rzut karny. Drugie miejsce w grupie dawało prawo do gry o trzecie miejsce. Drużyna Kazimierza Górskiego wygrała z ustępującym Mistrzem Świata – Brazylią (1:0).
Fenomenalny bilans
Grzegorz Lato został królem strzelców z siedmioma bramkami, a Andrzej Szarmach z pięcioma golami był wicekrólem. Jednym z najlepszych zawodników turnieju był rozgrywający Kazimierz Deyna (zajął trzecie miejsce w plebiscycie na najlepszego piłkarza świata), Jan Tomaszewski był bodaj najlepszym bramkarzem turnieju. Bardzo silny blok defensywny tworzyli Antoni Szymanowski, Jerzy Gorgoń, Władysław Żmuda i Adam Musiał, a w pomocy grali jako defensywny Zygmunt Maszczyk, w środku obok Deyny fenomenalny w tym turnieju Henryk Kasperczak. Trójkę napastników uzupełniał błyskotliwy skrzydłowy Legii (i bramkostrzelny, choć w tym turnieju bez gola) Robert Gadocha. Najczęściej wchodzącym jako dżoker był pomocnik Legii Lesław Ćmikiewicz. W grupie o awans do Mistrzostw Europy Biało-Czerwoni trafili na Włochów i… wicemistrzów Świata (przegrali finał z RFN) Holendrami. Pokonali Pomarańczowych 4:1 po ponoć najlepszym meczu w historii polskiej piłki. W rewanżu ulegli 0:3, na Euro nie pojechali. Za to na Igrzyskach Olimpijskich drużyna Kazimierza Górskiego wywalczyła srebrny medal.
Chcemy dziś takie „klęski”
Wicemistrzostwo olimpijskie w Montrealu w kraju uznano za… klęskę. Kazimierz Górski przestał być selekcjonerem. Drużynę narodową prowadził przez prawie sześć lat. Bilans to złoto i srebro mundialu, trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata. Po odejściu z drużyny narodowej Kazimierz Górski prowadził kluby m.in. w Grecji, gdzie uznano go za jednego z największych trenerów w Helladzie. Na początku lat 90. Kazimierz Górski został działaczem. Od 1991 do 1996 roku pełnił funkcję prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Później, mimo poważnej choroby nadal udzielał się publicznie, był bardzo cenionym ekspertem piłkarskim. To on po Mistrzostwach Świata w Korei Południowej i Japonii i porażce Biało-Czerwonych użył kulturalnej, ale celnej i już kultowej riposty: „Jeżeli było tak dobrze, to czemu było tak źle”? Następnego mundialu, w Niemczech w 2006 roku legendarny trener już niestety nie doczekał. Odszedł tuż przed rozpoczęciem turnieju, 31 maja 2006 roku, w wieku 85 lat.
W materiale wykorzystane obszerne fragmenty naszych archiwalnych tekstów o historii polskiej piłki nożnej, przede wszystkim na setną rocznicę urodzin Kazimierza Górskiego w 2021 roku



