Późnym wieczorem na ulicy leżała kompletnie pijana kobieta. Na niej maleńkie dziecko. Podczas interwencji policji do leżącej zadzwonił telefon. Telefonowała… matka niemowlaka. Szok na Wilanowie!
Był późny wieczór, dochodziła godzina 23.00. Na ulicy Jałtańskiej na mężczyzna wysiadał z taksówki. Zauważył niecodzienny widok. Na ulicy leżała kompletnie pijana kobieta. Na jej brzuchu znajdowało się płaczące niemowlę. A kilka metrów dalej stał wózek. 39-latek, który zauważył szokujący widok wezwał policję.
Dziecko płakało, bez kontaktu z kobietą
Funkcjonariusze przybyli na miejsce. Jak informuje Komenda Stołeczna Policji, kiedy mundurowi przyjechali na miejsce, kobieta już się podniosła z ulicy. Jednak z ledwością utrzymywała równowagę. Czuć było od niej silną woń alkoholu. Obok niej stało trzech mężczyzn, w tym 39-latek, który powiadomił oficera dyżurnego Policji. Mężczyzna powiedział funkcjonariuszom, że wysiadł z taksówki przy ulicy Jałtańskiej i usłyszał płacz niemowlaka. Kiedy zlokalizował dziecko, okazało się, że leży ono na brzuchu nieprzytomnej kobiety. Maluch ubrany był w zimowy kombinezon, ale nie miał okrycia głowy. Wózek znajdował się w odległości około dziesięciu metrów od kobiety. Leżała ona leżącej na skraju ulicy, tuż przy chodniku, pomiędzy dwoma samochodami osobowymi. Dziecko głośno płakało, a z kobietą nie było żadnego kontaktu. Zgłaszający podniósł dziecko, wziął je na ręce i sprawdził, czy kobieta oddycha. Oddychała, ale nie było z nią kontaktu – informuje policja.
Po wstępnych ustaleniach wilanowscy mundurowi wezwali na miejsce załogę pogotowia ratunkowego. Ratownicy ocenili, że stan niemowlaka i kobiety nie zagraża ich życiu i zdrowiu. Na ciele dziecka nie ujawniono żadnych uszkodzeń, zasinień, zadrapań czy otarć. Jak informuje policja, kontakt z kobietą był ograniczony. Mówiła w sposób bełkotliwy w języku ukraińskim. Na jej kurtce znajdowały się liczne mokre plamy oraz ślady błota. Nie posiadała przy sobie żadnego dokumentu. W trakcie ustalania tożsamości do kobiety zadzwonił telefon. Nie potrafiła go odebrać. Zrobili to policjanci i okazało się, że dzwoniła… matka dziecka.
Rodzice też byli “pod wpływem”
Poinformowała, że próbuje się dodzwonić do siostry swojego partnera, która około godziny 21.00 wyszła z dzieckiem na spacer i nie ma z nią kontaktu. Mundurowi polecili jej przyjść i zaopiekować się dzieckiem. Nie przypuszczali, że 31-letnia matka i jej o 3 lata straszy panter, również byli nietrzeźwi. Badanie wykazało, że kobieta miała około jednego promila w organizmie, a ojciec dziecka o pół promila więcej. Rekordzistką była jednak 33-letnia ciocia dziecka. W okienku alkotestu wyświetliła się wartość, wskazująca obecność około 3 promili alkoholu w jej organizmie – relacjonuje policja.
Rodzice – obywatele Ukrainy przyznali, że w wynajmowanym mieszkaniu zorganizowali świąteczne spotkanie towarzyskie, podczas którego pili alkohol. Zarzekali się, że wpili pół litra wódki w pięć osób. Ciocia ich pięciomiesięcznego synka zapragnęła wyjść z nim na krótki spacer. Kiedy nie wracała przez jakiś czas matka malucha, postanowiła do niej zadzwonić, ale bezskuteczne. Telefon odebrał dopiero funkcjonariusz – informuje policja.
Ciocia w areszcie, rodzice w sądzie
Opiekunowie oświadczyli, że nie mają żadnej osoby bliskiej niebędącej pod wpływem alkoholu, której mogliby przekazać niemowlaka. Chłopczyk został więc przekazany pod opiekę pracownikom Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego. Kobieta, która naraziła dziecko na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu trafiła do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu usłyszała zarzuty popełnienia przestępstwa, za które teraz może zostać skazana na 5 lat więzienia. W związku z zachowaniem rodziców policjanci przesłali informację do sądu rodzinnego i nieletnich – podsumowuje policja.



