Stalinowskie wojsko niszczące tradycję w latach 50-ych, komunistyczne złogi, które zahamowały rozwój w latach 90-ych. Potem wojny z kibicami za ITI. Wreszcie koszmar za pana Darka. Legia to wielki klub, ze wspaniałymi piłkarzami i historią. Ale do prezesów to szczęścia zazwyczaj nie miała.
Pod koniec lat 30-ych Legia Warszawa przechodziła pierwszy kryzys w swojej historii. Zespół na dwudziestolecie klubu, w 1936 roku spadł z ligi. Nowy zarząd zmienił funkcjonowanie klubu na stricte wojskowy. Cywile odeszli do innych klubów. A legioniści do Ekstraklasy nie wrócili. Tuż przed wojną zarząd sekcję piłkarską… rozwiązał. Po wojnie byli piłkarze reaktywowali klub. Ale bardzo szybko znów przejęło go wojsko i to tym razem stalinowskie. Nazwa CWKS zamiast Legia, zmiana herbu, tłamszenie historii. Nawet przedwojenni kibice nie identyfikowali się z klubem. Zmieniło się to dzięki genialnym piłkarzom, z Lucjanem Brychczym na czele.
W 1955 i 1956 roku legioniści zostali mistrzami Polski. A klub po odwilży 1956 roku i destalinizacji odzyskał nazwę. I miłość kibiców. Po 1989 roku po transformacji w klubie wciąż wiele miało do powiedzenia wojsko. A zarządzanie było archaiczne. Prywatny sponsor z lat 90-ych Janusz Romanowski dał Legii Ligę Mistrzów. Ale po szeregu sporów w klubie odszedł. Po rozmaitych perturbacjach (Legia-Deawoo itd.) był czas ITI. I durnych wojen z kibicami. Sportowo też było wiele do życzenia. W zasadzie prawdziwym jakościowym skokiem był czas Bogusława Leśnodorskiego – niezła gra w pucharach, Liga Mistrzów. Dariusz Mioduski? Jak jest każdy widzi.
Tak to z zarządami Legii było:
Ponury czas stalinowski. Prezes Jerzy Bordziłowski
W okresie stalinowskiego terroru prezesem Legii był generał Jerzy Bordziłowski. W 1920 r. walczył w wojnie polsko-bolszewickiej po stronie… bolszewickiej
Czas transformacji. Przerwany marsz ku górze
Legia lat 90-ych to półfinał Pucharu Zdobywców Pucharów, ćwierćfinał Ligi Mistrzów, dwa tytuły. Ale rządy pułkowników w pewnym momencie wstrzymały rozwój
Medialny koncern ITI. Budowa stadionu i wojna z kibicami
Rządy koncernu ITI to owszem budowa nowego stadionu (na zdj.) i akademii. Ale też żenująca wojna z kibicami, czas bojkotów i… rezygnacja z Lewandowskiego



