Gdyby nie 40-letni Artur Boruc byłaby mega kompromitacja. Znaczy się i tak była mega kompromitacja, ale bramkarz uchronił podopiecznych Czesława Michniewicza przed znacznie wyższą przegraną. Nie zmienia to faktu, że mistrz Polski, drużyna warszawskiej Legii miała umocnić się na pierwszym miejscu w tabeli. Jechała do ostatniego w lidze Podbeskidzia po pewne trzy punkty. I najsłabszy dotąd w lidze beniaminek pokonał legionistów 1:0. W zespole gości nie zawiódł jedynie Artur Boruc. Ekipa z Warszawy traci fotel lidera Lotto Ekstraklasy.

Wprawdzie przed startem wiosennej rundy mówiło się wiele o kłopotach legionistów, przede wszystkim braku wartościowych transferów, a do tego do Bielska-Białej podopieczni Czesława Michniewicza jechali osłabieni, przede wszystkim w obronie nie mógł wystąpić Artur Jędrzejczyk, a pod nieobecność także Mateusza Wieteski u boku Igora Lewczuka grał Mateusz Hołownia, który miał za sobą długą przerwę w grze. Ale co tam – przecież w ekipie z Łazienkowskiej w bramce jest Artur Boruc, na skrzydle radzi sobie Paweł Wszołek, który jest kandydatem do gry w reprezentacji, do kadry pukać też miał Bartosz Kapustka, który pod koniec rundy jesiennej podobno się odbudował. W ataku jest skuteczny Thomas Pekhart. I trener – rękę Czesława Michniewicza mieliśmy zobaczyć rękę Czesława Michniewicza. „Jedynego polskiego szkoleniowca na poziomie reprezentacyjnym” – pisali niektórzy dziennikarze sportowi. Lekka przesada, ale nie zmienia to faktu, że legioniści nawet bez wyraźnych wzmocnień w lidze powinni wymiatać. A już na pewno w spotkaniu z zamykającym tabelę ekstraklasy Podbeskidziem. Było z drużyny z Bielska-Białej trochę śmiechu, bo klub pozyskał Rafała Janickiego, obrońcę, który w ostatnich miesiącach częściej był bohaterem żartów, niż poważnych piłkarskich analiz. Generalnie słoń mierzył się z mrówką. Ale już w pierwszej połowie nie było tego widać. Wprawdzie Pekhart zdobył gola, jednak Szymon Marciniak dopatrzył się faulu. Była to jedna z nielicznych akcji Legii. Gospodarze parę razy mocniej przycisnęli ale na posterunku pewnie spisywał się Boruc. Gdyby nie fakt, że w bramce reprezentacji jest akurat bogactwo, można by było żałować, że reprezentacyjną karierę doświadczony bramkarz już zakończył. Ale tuż po przerwie i on nie dał rady. W 48 minucie gospodarze wykonywali rzut rożny. Po dośrodkowaniu piłkę głową do siatki skierował… Janicki. Było 1:0, ale obraz gry nie uległ zmianie. Nie zmienił się też wynik. Ostatecznie jest wielka sensacja. Podbeskidzie wygrało z mistrzem Polski, dotychczasowym liderem Ekstraklasy 1:0. Ma 12 punktów i wciąż zajmuje ostatnie, szesnaste miejsce w tabeli, jednak wygrana pozwala mieć jeszcze nadzieję na uratowanie się przed spadkiem. Legia po porażce spadła na drugie miejsce w tabeli. Nowym liderem została Pogoń Szczecin, która na wyjeździe pokonali dotychczasowego wicelidera – Raków Częstochowa. Portowcy mają 31 punktów. Druga Legia 29. Trzeci jest Raków z 28 punktami. W następnej kolejce, 6 lutego o 20.00 legioniści zmierzą się przy Łazienkowskiej z Rakowem, zaś Pogoń podejmie Cracovię. Mecz rozpocznie się o 17.00.



