Panowie pod siedemdziesiątkę zazwyczaj kojarzą się z emeryturą i bawieniem wnuków. 68-letni mieszkaniec Ursynowa swej żonie kojarzy się raczej z latami znęcania się i przemocy domowej. Gdy zagroził kobiecie śmiercią ona zgłosiła przemoc na policję.
Jak informuje Komenda Stołeczna Policji, gehenna kobiety trwała latami. W tym czasie mąż nadużywał alkoholu. Pił coraz częściej, przestał się kontrolować. Swą małżonkę regularnie wyzywał i poniżał. Ona jednak nie chciała sprawy nigdzie zgłaszać. Po latach mężczyzna przeszedł jednak od słów do czynów. Zaczął żonę szarpać, bić. W końcu także zagroził, że ją zabije. Wtedy mieszkanka Ursynowa nie wytrzymała. Zgłosiła sprawę na policję. Jak relacjonuje policja, kobieta zawiadomiła o fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad nią.
Policjanci z ursynowskiego wydziału dochodzeniowo-śledczego pracowali nad sprawą pod nadzorem prokuratury. Po zebraniu materiału dowodowego, dającego podstawę do wezwania i przesłuchania, podejrzanego mężczyzna został wezwany na przesłuchanie. Zignorował jednak przesyłkę poleconą i nie stawił się w określonym terminie. Dzielnicowi dzielnicowi złożyli mu wizytę w miejscu pobytu. Mężczyzna był nietrzeźwy. Miał około pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Został poinformowany o podstawie zatrzymania. Następnie funkcjonariusze umieścili go w policyjnym areszcie. Po wytrzeźwieniu 68-latek usłyszał zarzuty znęcania się nad żoną. Grozi mu kara do pięciu lat więzienia.



