O 9.00 w Sądzie Apelacyjnym zacznie się kolejna rozprawa w trwającym od dwudziestu lat procesie Mirosława Ciełuszeckiego. To sprawa, która ruszyła od początku. Przypomnijmy, że przedsiębiorca został skazany za rzekome działanie na niekorzyść firmy. W grudniu 2020 roku Sąd Najwyższy wskazał na rażące nieprawidłowości w procesie. I cofnął go znów do Sądu Apelacyjnego. W grudniu odbyła się kolejna rozprawa, podczas której sąd… zgubił biegłą. Nie przesłuchał Janiny B., bo niemożliwe było ustalenie miejsca jej pobytu.
Tymczasem dziennikarze Salonu 24 i obserwatorzy sprawy ustalili go w… 5 minut.
Mirosław Ciełuszecki w latach 90-ych wrócił do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Zarobione pieniądze zainwestował we własny biznes. Jego firma Farm Agro Planta stała się potentatem na rynku nawozów. Po akcji służb specjalnych biznesmen został aresztowany (w tym samym czasie państwo zniszczyło kilku wiodących przedsiębiorców). W tle były interesy rosyjskich firm, którym na rękę było zniszczenie Ciełuszeckiego. Zarzuty były absurdalne – m. in. działanie na niekorzyść własnej firmy (a w wyniku działań podniósł jej kapitał). Czy dziś po 20 latach nastąpi finał, czy sprawa toczyć się będzie dalej?



