Jak co roku w mieście w rocznicę tragedii smoleńskiej zawyją syreny alarmowe. Jednak samorząd Warszawy apeluje o to, by ich nie włączać. Z uwagi na uchodźców z Ukrainy.
Rząd zarządził włączenie syren na rocznicę katastrofy smoleńskiej. W mieście, w którym jest 120 tysięcy straumatyzowanych ukraińskich dzieci, reagujących nerwowo nawet na dźwięk samolotu. Syreny w Warszawie są w gestii wojewody. Apeluję o ciszę! – wzywa rządzących do zmiany decyzji Rafał Trzaskowski, prezydent m.st. Warszawy.
Syreny systemu wczesnego ostrzegania są włączane albo w ramach ćwiczeń, albo ważnych rocznic. Na przykład w rocznicę wybuchu II wojny światowej 1 września, 1 sierpnia w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Od kilku lat także w rocznicę tragedii smoleńskiej, z 10 kwietnia 2010 roku. W najbliższą niedzielę zostaną właczone po raz pierwszy od bestialskiej inwazji Rosji na Ukrainę.
W Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku o godzinie 8.41 rozbił się rządowy TU 154 M. Na jego pokładzie byli prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią, ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, rządu, Sejmu i Senatu (ze wszystkich opcji politycznych), dowódcy wojska, wysocy duchowni różnych obrządków, artyści, przedstawiciele Rodzin Katyńskich, funkcjonariusze BOR i załoga samolotu. Zginęło 96 osób, wszyscy, którzy byli na pokładzie.



