Świat obiegły dziś zdjęcia zbiorowych mogił cywilów, obrazy zgwałconych i zamordowanych kobiet i dziewczynek mam wciąż przed oczami. I w tym samym czasie w głównej świątyni rosyjskich sił zbrojnych patriarcha Cyryl odprawił nabożeństwo, w którym pobłogosławił po raz kolejny wojska, które dopuściły się tych zbrodni.
Słowa, jakie padły w trakcie tego nabożeństwa są zaś – i to trzeba powiedzieć bardzo mocno – więcej niż skandalem. Są bluźnierstwem przeciwko Bogu i bliźniemu, są haniebne i w istocie wykluczają patriarchę z przestrzeni dialogu ekumenicznego, możliwości nawet zwyczajnej rozmowy. Dalsze uwiarygadnianie go przez spotkania i udawanie, że rozmawia się z hierarchą chrześcijańskim przez przywódców rozmaitych wyznań chrześcijańskich (w tym papieża) jest braniem na siebie odpowiedzialności za jego antychrześcijańskie zachowania.
Skąd tak ostra ocena? Oto kilka fragmentów z dzisiejszego słowa patriarchy do rosyjskich żołnierzy. „Dzisiaj zanosimy szczególną modlitwę za Siły Zbrojne, za naszych żołnierzy, z którymi wiąże się nasza nadzieja na bezpieczeństwo, na wolność, o prawdziwą niepodległość naszego kraju” – mówił patriarcha.
A potem przekonywał, że obecnie rosyjscy żołnierze muszą walczyć o niepodległość Rosji. „Dziś słowo „niepodległość” jest często stosowane w prawie wszystkich krajach świata. Ale to nie jest użycie prawdziwe, ponieważ w większość krajów świata znajduje się teraz pod kolosalnym wpływem jednej siły, która dziś niestety przeciwstawia się sile naszego narodu. A skoro tak jest, skoro jest tam wielka siła, to my też musimy być bardzo silni. Kiedy mówię „my”, mam na myśli przede wszystkim Siły Zbrojne – ale nie tylko. Cały nasz naród musi się dziś obudzić, zrozumieć, że nadszedł szczególny czas, od którego może zależeć historyczny los naszego narodu” – przekonywał patriarcha.
A potem, jakby nie wiedząc o zbrodniach, jakie owi żołnierze popełnili przekonywał, że Rosja jest „krajem miłującym pokój i bardzo miłującym pokój”. „Nie pragniemy wojny ani robienia czegoś, co mogłoby zaszkodzić innym. Ale zostaliśmy tak wykształceni przez całą naszą historię, że kochamy naszą Ojczyznę i będziemy gotowi bronić jej w sposób, w jaki tylko Rosjanie mogą bronić swojego kraju” – mówił. „Kiedy wypowiadam te słowa, nie mówię pustych komplementów. Zaczynam od historii naszego narodu, od historii naszych Sił Zbrojnych. Przecież złamaliśmy kręgosłup faszyzmu, który niewątpliwie pokonałby świat, gdyby nie Rosja, gdyby nie wyczyn naszego narodu. Niech Pan pomoże nam również dzisiaj, abyśmy jako ludzie pokoju, naród pokoju i skromności byli jednocześnie gotowi – zawsze i w każdych okolicznościach – chronić nasz dom” – mówił Cyryl.
W dalszej części przemówienia pojawiły się wzmianki o tym, że patriarcha niepokoi się o ludzi, którzy „mieszkają w tych miejscach, w których toczą się dziś starcia militarne”. Już chwilę potem było jednak jasne, że odpowiedzialność za ich mordowanie, za gwałcenie dzieci spoczywa na innych, nie na wspaniałych rosyjskich żołnierzach. „Tak jak w średniowieczu chcąc osłabić Rosję, różne siły pchały braci przeciwko sobie, pogrążając ich w morderczych walkach, tak dzieje się dzisiaj. Dlatego musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby powstrzymać rozlew krwi i uniknąć niebezpieczeństwa wojny domowej ze wszystkimi jej konsekwencjami. Ale jednocześnie musimy być wierni – kiedy mówię “my”, mam na myśli przede wszystkim personel wojskowy – naszej przysięgi i gotowości “oddania życia za przyjaciół”, jak świadczy słowo Boże” – mówił patriarcha, odnosząc słowa Chrystusa o męczeństwie do morderców niewinnych. To jawne bluźnierstwo, które powinno być jasno wskazane.
Trudno nie uznać, że są to słowa bluźniercze. Trudno nie dostrzec, że patriarcha moskiewski błogosławi żołnierzy na ludobójstwo (bo to właśnie się dokonuje). Trudno traktować tego człowieka jako chrześcijańskiego hierarchę. I trudno zrozumieć, dlaczego jeszcze toczą się z nim jakiekolwiek rozmowy. Nie ma żadnych powodów, by prowadzić dialog ekumeniczny z kimś, kto błogosławi odziały mordujące cywilów, przeprowadzające regularne czystki etniczne, posługujące nie gwałtem jako bronią.
(Wpis z Facebooka Tomasza Terlikowskiego, publikujemy za zgodą autora)



