Projekt Warszawa wywalczył bardzo cenne trzy punkty. A przede wszystkim przełamał się po dramatycznie złym początku sezonu. W zasadzie – po fatalnej passie w całym roku. Przysłowiowa jaskółka, co wiosny nie czyni, czy początek marszu w górę?
Zawodnicy Projektu w tym roku naprawdę nie rozpieszczają swoich fanów. W ubiegłym jesienią grali naprawdę nieźle. Byli w czołówce ligi, wszyscy zastanawiali się jak zawodnicy Andrei Anastasiego spiszą się w play offach. W styczniu przyszedł kryzys, warszawscy siatkarze najpierw zmagali się z Covidem (co jest pewnym wytłumaczeniem słabszej gry potem) a potem zanotowali potworny zjazd w dół. Przegrywali wszystko. Mimo to niemal do końca zdawało się pewne, że w play offach sobie odbiją. I może by sobie odbili, gdyby nie skromny fakt – w samej końcówce na grę w play offach stracili szansę! Zamiast o miejsca 1-8, zagrali o pozycję 9-10. Wygrali, ale marne to było pocieszenie.
Zmiany, ale początek sezonu słaby
Po sezonie nastąpiło sporo zmian w składzie, a Andreę Anastasiego zastąpił Roberto Santilli. Niestety, ten sezon też zaczął się dla Projektu fatalnie. W pierwszym meczu stołeczny zespół przegrał w Rzeszowie z Resovią aż 0:3 (12-25, 21-25,20-25). W drugiej kolejce ekipa z Warszawy uległa GKS Katowice 1:3 (22-25, 25-20, 16-25, 19-25). Trzecia kolejka to wygrana z grającym w polskiej ekstraklasie ukraińskim Barkomem Każany Lwów 3:2. (17-25, 23-25 25-20, 15-3). Jednak następne spotkanie to ponowna klęska stołecznych siatkarzy. W czwartym ligowym meczu zaliczyli trzecią porażkę. Tym razem w Suwałkach z zespołem Ślepsk Malow 1:3 (22-25, 29-27, 20-25, 29-31).
Z lubinianami o przełamanie
Jak pisaliśmy po tamtym meczu, ten sezon, zaczął się dla Projektu fatalnie. Oby tym razem było odwrotnie niż w poprzednim i po słabym początku nastąpił udany finisz. I zastanawialiśmy się, czy w meczu z Cuprum Lubin nastąpi przełamanie. Nastąpiło! Pierwszy set to wręcz koncertowa gra Projektu, szczególnie udane zawody rozgrywał Igor Grobelny. Gosopodarze pewnie odskoczyli na parę punktów ostatecznie wygrywając tę partię 25-18. W drugim secie można mówić o przełamaniu, ale Lubinian. Goście poprawili grę w bloku, byli skuteczni, a gra się wyrównała. I to Cuprum zwyciężył w tej partii 25-23. Wielu kibiców w tej chwili myślało o najgorszm, powtórce z wielu poprzednich spotkań, gdzie pomimo niezłych pojedynczych setów stołeczni siatkarze nie byli w stanie utrzymać wysokiej dyspozycji i całe spotkania przegrywali.
Teraz Bełchatów
Trzeci set zdawał się to potwierdzać, był dosyć wyrównany, a jednak ostatecznie wygrali go gospodarze 25:22. Ostatnia partia to znów popis warszawiaków. Zwyciężyli 25:19 i ostatecznie wygrali w meczu 3:1. Drugi i trzeci set były wyrównane, pierwszy i czwarty to dominacja Projektu. Stołeczni siatkarze zasłużenie pokonali Cuprum Lubin 3:1. Pytanie, czy to jednorazowy wyskok, czy stałe przełamanie jest oczywiście otwarte. Jednak bardzo dobra postawa szczególnie w pierwszym i ostatnim secie daje podstawy do pewnego optymizmu. A już w sobotę podopieczni Roberto Santillego jadą do Bełchatowa. Zmierzą się tam z potentatem Plus Ligi, PGE Skrą. Początek spotkania o 14.45.



