Najpierw przywłaszczył cudze dokumenty. Potem zażądał od pokrzywdzonego „nagrody” w wysokości 1500 złotych za ich zwrot.
Jak informuje Komenda Stołeczna Policji, do komisariatu na Białołęce zgłosił się mężczyzna. Powiadomił funkcjonariuszy o przywłaszczeniu jego dokumentów. Jak tłumaczył, poszedł zjeść. W lokalu gastronomicznym na stoliku zostawił teczkę z dokumentami. Zorientował się dopiero, gdy dojechał do domu. Wrócił do restauracji. Okazało się, że teczka leżała dokładnie w tym samym miejscu, gdzie ją zostawił. Jednak brakowało w niej dokumentacji medycznej, paszportu oraz paszportu covidowego. Pracownicy obsługi nie wiedzieli co stało się z dokumentami. Pozwolili zostawić jednak wiadomość dla ewentualnego znalazcy – informuje policja. Trzy dni później nadszedł SMS. Było na nim zdjęcie paszportu covidowego. Znalazca pytał o nagrodę. Pokrzywdzony powiedział, że wysokość nagrody jest do ustalenia. Jednak autora smsa ta odpowiedź nie zadowoliła. Zażądał 1500 złotych za zwrot dokumentów.
Mężczyzna nie mógł się skontaktować ze znalazcą – otrzymywał jedynie smsy, gdy próbował się dodzwonić nikt nie odbierał. Jak relacjonuje policja, mężczyzna zdecydował się powiadomić o wszystkim funkcjonariuszy. Sprawą zajęli się kryminalni z komisariatu przy ul. Myśliborskiej. Operacyjni zjawili się w miejscu, gdzie miało dojść do przekazania pieniędzy. Uważnie śledzili poczynania kierowcy renaulta, który wjechał na parking, a następnie zbliżył się do osobowego golfa i zabrał przygotowaną kopertę. Policjanci zatrzymali podejrzanego, jak się okazało 32-letniego obywatela Azerbejdżanu. Jak przypomina policja, za żądanie korzyści majątkowej w zamian za zwrot bezprawnie zabranej rzeczy grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.


