Legia Warszawa wiosną się nie zatrzymuje. Tym razem podopieczni Aleksandara Vukovicia zremisowali w Poznaniu z Lechem 1:1. Przed spotkaniem kibice z Warszawy zaprezentowali wyjątkową oprawę. Przedstawili zbrodniarza Władimira Putina powieszonego w koszulce moskiewskiego Spartaka. Oprawa spotkała się z owacjami także kibiców gospodarzy.
Oprawa, w której głównym motywem był sznur zaciśnięty na szyi dyktatora wprawiła w zachwyt ukraińskie media. Przypomniały one, że to nie pierwszy raz, gdy kibice wyrażają wsparcie dla Ukrainy i potępienie dla Putina i Rosji. Już dzień po inwazji, w meczu Legia – Wisła zwalczający się na co dzień kibice obu klubów wspólnie dedykowali Putinowi przyśpiewkę Ruska k… Z kolei podczas spotkania barażowego o awans na mistrzostwa Świata między Polską i Szwecją kibice Biało-Czerwonych śpiewali Rosja Dz…
Boruc z kibicami
Wśród antyputinowsko nastawionych kibiców Legii Warszawa znalazł się Artur Boruc. Legendarny bramkarz po czerwonej kartce i fatalnym zachowaniu w spotkaniu z Wartą Poznań stracił miejsce w składzie Legii. Mimo to na klub się nie obraził i pojechał do Poznania, by razem z kibicami dopingować kolegów.
Zagrożenie ze stałych fragmentów
Sam mecz w pierwszej połowie nie był porywającym widowiskiem. Oba zespoły skupiały się na obronie, a zagrożenie stwarzały ze stałych fragmentów gry. W siódmej minucie Amaral strzelał z rzutu wolnego na bramkę Legii, potężna bomba trafiła w poprzeczkę. W 30 minucie z rzutu wolnego dośrodkowywał Tomasz Kędziora. Reprezentant Polski, po wybuchu wojny trafił do „Kolejorza” na wypożyczenie z Dynama Kijów. Powoli wraca do formy. Jego dośrodkowanie trafiło do innego reprezentanta – Dawida Kownackiego. Ten głową przedłużył do Satki, który strzelił na 1:0. W 40 minucie z rzutu wolnego dośrodkowywał Josue. Perfekcyjnie zagrał na głowę Rafy Lopesa, który nie dał najmniejszych szans Van der Hartowi. Pierwsza połowa zakończyła się remisem.
Druga rozpoczęła od dwóch groźnych akcji gospodarzy – najpierw po strzale Ishaka kapitalną interwencją popisał się Strebinger. Po chwili Lech znów przeprowadził groźną akcję, a piłki o mało do własnej bramki nie wpakował Rose. Znów na posterunku był Strebinger. Potem tempo gry siadło. Kolejorz był częściej przy piłce, Legia broniła się umiejętnie, raziła jednak brakiem skuteczności przy rozegraniu.
Gigantyczne kontrowersje
Do wielkiej kontrowersji doszło w samej końcówce gry. Najpierw Charatin po brutalnym faulu obejrzał czerwoną kartkę. Po chwili Kolejorz stworzył groźną sytuację, a piłkę ręką w polu karnym zagrał Rose. Sędzia nie zauważył nieprzepisowego zagrania, nie skorzystał z VAR-u. Niektórzy komentowali złośliwie, że w ten sposób „wyrównywał” szansę w walce o mistrza Polski. Bo w spotkaniu Pogoń Szczecin – Wisła Płock (1:2) w podobny sposób skrzywdzona została Pogoń. A Portowcy są obok Rakowa głównym rywalem Kolejorza w walce o mistrzowski tytuł. Lech ma 56 punktów, tyle samo co Pogoń. Raków ma dwa punkty mniej ale ma rozegrać mecz na własnym boisku ze Śląskiem. Może więc wskoczyć na fotel lidera. Legia ma 36 punktów i jest już w pierwszej dziesiątce tabeli, chyba na dobre odskoczyła od strefy spadkowej.
Lech Poznań – Legia Warszawa 1:1 (1:1)
1:0 Satka 30’
1:1 Lopes 40’
Lech Poznań: Van der Hart – Kędziora (80’ Pereira), Satka, Milić, Rebocho – Murawski, Karlström (80’ Kvekveskiri) – Kownacki, Amaral (73’ Ba Loua), Kamiński (79’ Skóraś) – Ishak (84’ Marchwiński)
Legia Warszawa: Strebinger – Johansson, Rose, Wieteska, Jędrzejczyk – Kastrati (57’ Verbić), Slisz, Celhaka (46’ Sokołowski, 78’ Charatin), Rosołek, Josue, Lopes (62’ Pekhart)


