Jolanta Brzeska za to, że postawiła się panującemu w Warszawie bezprawiu zapłaciła najwyższą cenę. Zabójcy porwali ją, wywieźli i spalili żywcem. Jej zwłoki znaleziono 14 lat temu w Lesie Kabackim. 1 marca mija czternaście lat od śmierci bestialsko zamordowanej działaczki lokatorskiej. Sprawców nie osądzono do dziś. 28 października prokuratura w Gdańsku umorzyła śledztwo w sprawie śmierci działaczki.
Jolanta Brzeska mieszkała w domu przy Nabielaka w Warszawie. Nie stałaby się osobą publiczną, gdyby okoliczności dziejowe nie zmusiły jej do stanięcia na czele walki o prawa lokatorów. Przestępcy, tak zwani „łowcy kamienic” przejmowali wtedy cenne nieruchomości na podstawie fałszywych pełnomocnictw od rzekomych spadkobierców przedwojennych właścicieli. W rzeczywistości spadkobiercy często już nie żyli, a przestępcy zdobywali cenne nieruchomości. I zamieniali życie mieszkańców w piekło. Podnosili czynsz o kilkaset procent. Piłowali zamki w drzwiach, odłączali ogrzewanie, bądź prąd. Jolanta Brzeska stanęła na czele protestów lokatorskich. Wszystko wskazuje na to, że 1 marca 2011 roku porwali ją „nieznani sprawcy”, następnie bestialsko ją zamordowali. Spalili kobietę żywcem. Przez lata śledztwo nie przyniosło rezultatów, a na wstępnym etapie postępowania było szereg nieprawidłowości. Natomiast w 2021 roku Rada Warszawy przyznała Jolancie Brzeskiej tytuł Honorowego Obywatela Warszawy. Każdego roku w Warszawie 1 marca zbierają się ludzie, żądający sprawiedliwości w tej sprawie.
Szokujące decyzje prokuratury
28 października umorzyła śledztwo w sprawie śmierci działaczki lokatorskiej Jolanty Brzeskiej. Wg śledczych powodem jest „brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego”. Sprawa szokuje, gdyż dotąd fakt, iż dokonano bestialskiego mordu, nie budził wątpliwości. Prokuratura umorzyła początkowo śledztwo, jednak sprawa zbrodni nie budziła wątpliwości. Powodem umorzenia było niewykrycie sprawców. Potem śledztwo wznowiła prokuratura za rządów PiS. Rząd Zjednoczonej Prawicy mocno sprawę nagłaśniał, postępowanie w prokuraturze ciągnęło się jednak w nieskończoność. Nie brak było opinii, ze wznowienie śledztwa miało być jedynie chwytem pod publiczkę, a działanie pozorowane. Teraz prokuratura umorzyła postępowanie, twierdząc, że nie można potwierdzić, ani wykluczyć morderstwa, ale też innych przyczyn śmierci.
(Uaktualniona wersja naszego aktualnego tekstu)



