Słowo Pegasus kojarzyło się z mitycznym Pegazem, potem programem kulturalnym w PRL, a w III RP z grą telewizyjna. Teraz jest to system do inwigilacji. Na całym świecie w założeniu ma służyć inwogilowaniu terrorystów. Jednak w ostatnich dniach przed Bożym Narodzeniem wybuchła prawdziwa afera. Służby miały inwigilować m. in. związanego z opozycją mecenasa Romana Giertycha oraz polityka PO, szefa sztabu Koalicji Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych, Krzysztofa Brejzę. Informacje o inwigilacji zostały podane przez agencję Associated Press, która z kolei otrzymała je od Citizen Lab.
Wybuchła burza. Rząd zaprzecza, opozycja żąda komisji śledczej. Sprawa wymaga sprawdzenia. Będziemy do niej wracać. Warto jednak przy okazji mieć świadomość jak działa Pegasus. Nie jest to bowiem zwyczajny podsłuch, jaki znamy od lat w telefonach. Ten system wnika w całego smartfona, de facto go przejmując. Zyskuje dostęp do wszystkich naszych danych. Może więc słyszec nasze rozmowy, przeczytać maile, obejrzeć zdjęcia, podejrzeć smsy. Generalnie – wiedzieć o nas wszystko. Dlatego warto mieć ograniczone zaufanie do własnego telefonu i korzystać oszczędnie z internetu oraz oszczędnie dzielić sie informacjami o sobie (ta zasada dotyczy też mediów społecznościowych).
Owszem – nie zakładamy, że ktokolwiek ma coś do ukrycia. Ale czy naprawdę chcemy, by np. zdjecia naszych bródnych talerzy, czy nas po pijackiej imprezie oglądali urzędnicy jakiegokolwiek państwa?
(az)



